Pierwszy występ ośmioletniego geniusza. Mówiła o nim cała Warszawa

24 lutego 1818 roku ośmioletni Fryderyk Chopin, już wówczas opromieniony sławą "cudownego dziecka", po raz pierwszy zagrał na fortepianie dla publiczności. Działo się to w pałacu Radziwiłłowskim, czyli dzisiejszym Pałacu Prezydenckim.

2026-02-24, 07:52

Pierwszy występ ośmioletniego geniusza. Mówiła o nim cała Warszawa
Kilkuletni Fryderyk Chopin podczas gry na fortepianie w pokoju w Pałacu Saskim. Grze przysłuchuje się Mikołaj Chopin oraz jego uczniowie. Fragment obrazu pędzla Andrew Carricka Gowa.Foto: Tate/National Gallery/domena publiczna

Zaczęło się w Pałacu Saskim

Fryderyk Chopin (1810-1849) urodził się w Żelazowej Woli i choć wciąż wiele osób kojarzy go głównie z tym miejscem, to w tamtejszym dworku Fryderyk Chopin mieszkał tylko przez kilka miesięcy jako niemowlę. We wrześniu 1810 roku wraz z rodziną chłopiec wyjechał na stałe do Warszawy i od tamtej pory w Żelazowej Woli bywał już tylko jako gość.

Przeprowadzkę umożliwił Chopinom Samuel Bogumił Linde (1771-1847), słynny językoznawca, w tamtym czasie dyrektor Liceum Warszawskiego mieszczącego się w Pałacu Saskim. Zatrudnił Mikołaja Chopina (1771-1844), ojca przyszłego kompozytora, jako wykładowcę języka francuskiego

W 1812 roku, gdy Fryderyk miał niespełna dwa lata, rodzina zamieszkała w służbowym mieszkaniu w Pałacu Saskim i pozostała tam na prawie sześć lat. Miejsce to już niebawem stało się tłem rodzącej się legendy geniusza. Tam zaczął grać na fortepianie, tam też, jeszcze przed siódmymi urodzinami, stał się kompozytorem.

Pałac Saski w kształcie z czasów, gdy mieszkała w nim rodzina Chopinów. Rysunek w albumie "Plan Warszawy z widokami najważniejszych budowli" (1837). Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie Pałac Saski w kształcie z czasów, gdy mieszkała w nim rodzina Chopinów. Rysunek w albumie "Plan Warszawy z widokami najważniejszych budowli" (1837). Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

Gdy rodzina Chopina musiała opuścić Pałac Saski w 1817 roku i przeprowadzić się do Pałacu Kazimierzowskiego, który stał się nową siedzibą Liceum Warszawskiego, chłopiec miał już w Warszawie ugruntowaną renomę "cudownego dziecka".

W styczniu 1818 roku w "Pamiętniku Warszawskim" pisano o nim: "prawdziwy geniusz muzyczny: nie tylko bowiem z łatwością największą i smakiem nadzwyczajnym wygrywa sztuki najtrudniejsze na fortepianie, ale nadto jest już kompozytorem kilku tańców i wariacji, nad którymi znawcy muzyki dziwić się nie przestają".

Palce, umysł, klawiatura

Chłopiec miał szczęście, bo jego talent mógł wzrastać na żyznym gruncie - muzykowali zarówno jego rodzice, jak i starsza siostra Ludwika (1807-1855). Kazimierz Wierzyński w swoim "Życiu Chopina" zauważył, że mały Fryderyk najchętniej spędzał czas "pod klawikordem, gdzie wykrył rzeczy nieoczekiwane".

"Zakradał się tam zwykle, gdy matka grała i śpiewała, podnosił głowę w górę i przysłuchiwał się ze zdumieniem falom dźwięków przelewających się w tajemniczym pudle. Dotykał też sam klawiatury i hałasował po niej, póki nie zsadzono go z taboretu (...). Nie znał milszej zabawy niż w okolicy magicznego instrumentu. Mądra Ludwika wystąpiła również w tej sprawie z własną inicjatywą i postanowiła uczyć go na fortepianie. Zaczęły się nowe lekcje (...). Błyskawicznie przyswoił sobie układ ręki i umiał zagrać, co tylko usłyszał" – pisał Wierzyński.

Gry uczyła synka również matka Justyna z domu Krzyżanowska (1782-1861), a gdy chłopiec skończył sześć lat, ojciec przydzielił mu profesjonalnego nauczyciela fortepianu, zresztą tego samego, który był mentorem Ludwiki. Był nim pochodzący z Czech Wojciech Żywny (1756-1842).

Pod opieką muzyka Fryderyk Chopin rozwijał się w błyskawicznym tempie. "Technika gry zabrała Ci bardzo niewiele czasu" – wspominał po latach Mikołaj Chopin w liście do syna. – "Twoje palce mniej się natrudziły niż umysł (...). Inni trawili całe dni, przebierając palcami po klawiaturze, Ty (...) rzadko spędzałeś przy niej godzinę".

Fryderyk Chopin i część jego rodziny: starsza siostra Ludwika, matka Justyna z domu Krzyżanowska oraz ojciec Mikołaj. Fot. Polskie Radio/grafika na podst. mat. w domenie publicznej (Muzeum Narodowe w Warszawie/Polona/Wikimedia) Fryderyk Chopin i część jego rodziny: starsza siostra Ludwika, matka Justyna z domu Krzyżanowska oraz ojciec Mikołaj. Fot. Polskie Radio/grafika na podst. mat. w domenie publicznej (Muzeum Narodowe w Warszawie/Polona/Wikimedia)

"Ile ludzi, ile pieniędzy!"

"Cudowne dziecko" stało się bardzo pożądanym gościem w wielu warszawskich salonach, ale niekiedy traktowano go też jako rodzaj maskotki. Niewykluczone, że w takim właśnie charakterze 24 lutego 1818 roku Fryderyk Chopin pojawił się w Pałacu Radziwiłłowskim (później nazwanym "Namiestnikowskim", dziś określanym ponadto jako "Pałac Prezydencki"), by w tamtejszej Sali Wielkiej (dziś Sali Teatru Francuskiego) po raz pierwszy wystąpić przed szerszą publicznością.

Recital, podczas którego zabrzmiało jedno z dzieł czeskiego kompozytora Vojtěcha Jíroveca (1763-1850), był głównym punktem wydarzenia charytatywnego zorganizowanego przez Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności. Prawdopodobnie uznano, że występ małego gwiazdora pozwoli zgromadzić więcej funduszy na działalność filantropijną.

Pośrednio potwierdza to jedno z humorystycznych dzieł Juliana Ursyna Niemcewicza (1758-1841), który w tamtym czasie był zresztą prezesem Warszawskie Towarzystwa Dobroczynności. W Niemcewiczowskiej jednoaktówce "Nasze przebiegi", która opowiada właśnie o planowaniu imprezy charytatywnej, znajdziemy taką scenę:

"P. Ordynatowa: (...) Wiadomo że w przyszły wtorek ma być koncert, i że mały Chopin ma grać na nim; gdybyśmy napisali w afiszach, że mały Chopin ma tylko lat trzy, jakie mnóstwo zbiegłoby się patrzyć na to cudo, ile to będzie ludzi, a dla nas ile pieniędzy!

Wszyscy, (z największą radością): Brawo, brawo, wybornie, co za szczęśliwa myśl, połóżmy w afiszach, że Chopinek ma tylko lat trzy.

Ks. Sapieżyna: Mnie się zdaje, żeby więcej jeszcze impressji zrobiło na publiczności, gdyby położyć na afiszach, że małego Chopinka niańka przyniesie na ręku.

Wszyscy. Brawo, brawo! przedni koncept Księżny Imci!".

Pałac Namiestnikowski w Warszawie na rycinie Fryderyka Dietricha z 1820 roku Pałac Namiestnikowski w Warszawie na rycinie Fryderyka Dietricha z 1820 roku

Mozart w kołnierzyku

Nie wiemy wprawdzie, co anonsowano na rzeczywistych afiszach w Warszawie, ale notka prasowa na temat występu wcale nie zaniżyła wieku "Chopinka"; wręcz przeciwnie, dodała mu jeden rok, oznajmiając, że jest dziewięciolatkiem. Nie wiemy też, czy udział chłopca w wydarzeniu istotnie przyczynił się do większych wydatków na filantropię.

Wiemy za to, że publiczność była zachwycona. Występ umocnił legendę Fryderyka Chopina jako "cudownego dziecka" i weszła do kanonu jego młodzieńczej biografii.

Zapewne wielu słuchaczy lutowego koncertu podpisałoby się pod stwierdzeniem, które przy innej okazji wyszło spod pióra Aleksandry z Tańskich Tarczewskiej (1792-1850), siostry pisarki Klementyny z Tańskich Hoffmanowej (1798-1845). Tarczewska w swym pamiętniku dała zwięzły portret małego wirtuoza: "dziecię w ósmym wieku, obiecujące, jak twierdzą znawcy, zastąpić Mozarta".

Co na to samo dziecię? Podobno, wróciwszy do domu po koncercie, na pytanie matki, co się najbardziej spodobało publiczności, Fryderyk odpowiedział: "biały kołnierzyk od ciebie".

Kilkuletni Fryderyk Chopin podczas gry na fortepianie w pokoju w Pałacu Saskim. Fragment obrazu pędzla Andrew Carricka Gowa. Fot. Tate/National Gallery/domena publiczna Kilkuletni Fryderyk Chopin podczas gry na fortepianie w pokoju w Pałacu Saskim. Fragment obrazu pędzla Andrew Carricka Gowa. Fot. Tate/National Gallery/domena publiczna

Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski

Polecane

Wróć do strony głównej