Viktor Orban zagrożony klęską? "Popełnia niesamowite błędy"
Pierwszy raz od wielu lat, opozycja na Węgrzech jest uznawana za realnego konkurenta obecnej władzy. - Sytuacja, z którą mamy dzisiaj do czynienia jest podyktowana konsolidacją opozycji, talentem komunikacyjnym i pewnego rodzaju przejmowaniem inicjatywy przez lidera partii TISZA, dającego wiarygodność, że będzie skutecznie zarządzał - ocenił w Polskim Radiu 24 Wojciech Przybylski z Fundacji Res Publica i Visegrad Insight.
2026-02-25, 12:20
Najważniejsze informacje w skrócie:
- 21 lutego rozpoczęła się oficjalna kampania przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które mają się odbyć 12 kwietnia
- Według sondaży rośnie przewaga opozycyjnej partii TISZA
- Zdaniem Przybylskiego środowisko związane z obecnym premierem traci wyczucie w węgierskiej polityce
W kwietniu odbędą się na Węgrzech wybory parlamentarne. Z najnowszego sondażu pracowni Median wynika, że największa partia opozycyjna TISZA może pochwalić się 55-procentowym poparciem, podczas gdy oddanie swojego głosu na obecnie rządzący Fidesz deklaruje 31 procent węgierskiego społeczeństwa.
Gość Polskiego Radia 24 stwierdził, że TISZA rośnie w siłę przede wszystkim ze względu na jej lidera, Petera Magyara, który może pochwalić się umiejętnością sprawnej komunikacji, a także udowadnia, że potrafi skutecznie zarządzać krajem. - Jest też politykiem, który niejako zna się na władzy, bo był w obozie Viktora Orbana. Myślę, że ta wiarygodność dla węgierskiego wyborcy ma znaczenie, bo rzetelność, że jest się skutecznym, umie się zarządzać państwem i grać w polityczne gry, jest dla każdego wyborcy w demokracji ważna - tłumaczył.
Posłuchaj
Decyzje, przez które TISZA zyskuje, a Orban traci
Ekspert zwrócił również uwagę, że środowisko polityczne Orbana popełnia "niesamowite błędy". - Szerokim echem odbiły się zniechęcające niektóre grupy wyborcze, rasistowskie komentarze jednego z głównych ministrów rządu na temat tego, że Romowie "nadają się tylko do sprzątania toalet w pociągach". Był to komentarz obliczony na podbicie nacjonalistycznej i ksenofobicznej bazy wyborców radykalnej prawicy, żeby zagłosowali na rząd Viktora Orbana, ale obróciło się to przeciwko popularności Fideszu w gronie umiarkowanych wyborców, którzy sobie na coś takiego nie pozwalają - podkreślił.
Przybylski odniósł się też do afery dotyczącej nadużyć i przemocy wobec wychowanków jednego z węgierskich ośrodków dla nieletnich. Na opublikowane nagrania przedstawiające między innymi bicie dzieci społeczeństwo odpowiedziało masowymi protestami. - Rząd Fideszu boli najbardziej, jeśli chodzi o wskaźniki opinii publicznej, gdy skandale dotyczą przemocy i wykorzystywania dzieci, bo przypomnę, że na kanwie afery pedofilskiej dokonał się wyłom, z którego narodziła się partia TISZA - zaznaczył. - Węgrzy to pamiętają i budzą się w nich naturalne ludzkie odruchy sprzeciwu wobec tego rodzaju nadużyć, a są one nadbudowane problemami gospodarczymi - dodał gość audycji.
- UE szykuje nowe uderzenie w Rosję. Czy Orban znów użyje weta?
- Ukraina znów przekłada odpalenie ropociągu Przyjaźń. Fico grzmi
- Trump wygłosił najdłuższe orędzie w historii. "Pokój przez siłę"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Dominika Główka