Miliardy dla Ukrainy. "Bez tego będzie w dramatycznej sytuacji"
Na szczycie UE ma ostatecznie zostać zatwierdzona dwuletnia pomoc dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. - Te pieniądze są niezwykle potrzebne, 1/3 z nich idzie na bezpośrednie wsparcie budżetowe (...), 2/3 na wsparcie gospodarki wojennej, wsparcie dla przemysłu zbrojeniowego, wsparcie zakupów. To jest rzecz fundamentalna. Bez tej pomocy Ukraina znalazłaby się w dramatycznej sytuacji - mówił w Polskim Radiu 24 Jacek Kluczkowski, były ambasador RP w Ukrainie.
2026-04-23, 11:15
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Unia Europejska wstępnie zgodziła się na udzielenie Ukrainie pożyczki wynoszącej 90 miliardów euro
- Decyzja ma zostać ostatecznie zatwierdzona na szczycie na Cyprze
- To jest rzecz fundamentalna. Bez tej pomocy Ukraina znalazłaby się w dramatycznej sytuacji - ocenił były ambasador Polski na Ukrainie Jacek Kluczkowski
Na szczycie Unii Europejskiej na Cyprze w czwartek ma ostatecznie zostać zatwierdzona dwuletnia pomoc dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. Do tej pory wsparcie było blokowane przez Węgry, które oczekiwały od Ukrainy wznowienia tranzytu rosyjskiej ropy przez nieczynny od stycznia rurociąg "Przyjaźń".
Jacek Kluczkowski, dziennikarz, dyplomata i były ambasador RP w Ukrainie, w Polskim Radiu 24 został zapytany, na ile pieniądze połączone z nowym pakietem sankcji na Rosję mogą wpłynąć na sytuację na froncie. - Te pieniądze są niezwykle potrzebne, 1/3 z nich idzie na bezpośrednie wsparcie budżetowe, czyli działalność ochrony zdrowia, oświaty, system emerytalny, wiele wydatków, na które Ukraina nie ściąga już z podatków tak wiele, jak ściągała cztery lata temu, przed wybuchem wojny. 2/3 idzie na wsparcie gospodarki wojennej, wsparcie dla przemysłu zbrojeniowego, wsparcie zakupów. To jest rzecz fundamentalna. Bez tej pomocy Ukraina znalazłaby się w dramatycznej sytuacji - przekazał.
Posłuchaj
"W lutym wydawało się, że duszenie Rosji przy pomocy sankcji jest coraz bardziej skuteczne"
Były ambasador RP w Ukrainie, odnosząc się do sytuacji na polu walki, przyznał, że front trzyma się przede wszystkim dzięki ukraińskiej armii. - Jej bohaterstwu, wytrzymałości. Nie byłbym jednak przesadnym optymistą, bo są pieniądze, ale na przykład na co zwracają Ukraińcy, nie można za nie kupić wyposażenia dla systemu obrony przeciwbalistycznej, przeciwrakietowej, dla Patriotów. Po prostu głównymi dostawcami są Amerykanie, którzy wystrzelali się na Bliskim Wschodzie i w tej chwili mimo że płacą za to kraje UE i G7, to oni opóźniają dostawy, więc z punktu widzenia skuteczności obrony ukraińskiej sytuacja jak była dramatyczna w marcu, tak pozostanie dramatyczna w kwietniu i maju - mówił, zaznaczając, że nie chce lekceważyć ogromnej pomocy dla Ukrainy.
- Wojna na Bliskim Wschodzie wpływa negatywnie także na sytuację wojskową Ukrainy. Zwróćmy uwagę, że nie zostały przywrócone sankcje amerykańskie na handel rosyjską ropą. W związku z tym Rosja jest jednym z beneficjantów wzrostu cen surowców energetycznych. W lutym wydawało się, że duszenie Rosji przy pomocy sankcji jest coraz bardziej skuteczne, tym niemniej kolejne dwa miesiące pokazały, że Rosja w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie zyskała nowy oddech - wyjaśnił Jacek Kluczkowski.
- Tajemnicze ruchy rosyjskiej floty w Syrii. Satelity ujawniają szczegóły
- Toksyczna chmura nad Tuapse. Sytuacja wciąż się pogarsza
- Słowacja zaczęła odbierać ropę rurociągiem Przyjaźń
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Aneta Wasilewska