Tak chcieli złamać Poczobuta. "Białoruski karcer to coś niebywałego"

Andrzej Poczobut był przez ponad pięć lat więziony w łagrze. Został uwolniony pod koniec kwietnia. - Reżim białoruski chciał go zmusić ciągłymi karcerami, restrykcjami dotyczącymi jedzenia, żeby się złamał. Andrzej nie miał żadnego praktycznie kontaktu z rodziną przez ten czas. Odmawiano mu podawania leków. Wytrzymał. To jest bardzo twardy człowiek - powiedział Roman Imielski z "Gazety Wyborczej" w Polskim Radiu 24.

2026-05-05, 14:20

Tak chcieli złamać Poczobuta. "Białoruski karcer to coś niebywałego"
Andrzej Poczobut. Foto: Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Prezydent Karol Nawrocki wręczył w niedzielę Andrzejowi Poczobutowi Order Orła Białego
  • Jestem zwykłym czlowiekiem, który żyjąc w nieprzyzwoitych czasach próbuje zachować się przyzwoicie - powiedział dziennikarz podczas ceremonii
  • Roman Imielski przyznał, że Poczobuta torturowano w łagrze psychicznie i fizycznie, ale nie dał się nigdy złamać. - Andrzej wytrzymał. To jest bardzo twardy człowiek - podkreślił

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, przebywał w białoruskim więzieniu od 2021 roku. 28 kwietnia został uwolniony w ramach wymiany więźniów. W niedzielę prezydent Karol Nawrocki wręczył Andrzejowi Poczobutowi Order Orła Białego. Ceremonia miała miejsce w trakcie obchodów Święta Narodowego Trzeciego Maja na Zamku Królewskim w Warszawie. - Nie czuję się bohaterem, dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej, dowódcy Armii Krajowej, osoby, o gloryfikację których byłem oskarżony - powiedział. Po uroczystości powrócił do szpitala, gdzie nadal trwają jego badania.

Roman Imielski, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", a prywatnie przyjaciel Andrzeja Poczobuta powiedział w Polskim Radiu 24, że stan zdrowia dziennikarza poprawia się. - Andrzej czuje się coraz lepiej. Przechodzi bardzo kompleksowe badania w jednym z warszawskich szpitali. Jest pod bardzo dobrą, naprawdę wyśmienitą, jak mówi, opieką lekarzy - przekazał.

Posłuchaj

Wicenaczelny "Gazety Wyborczej" Roman Imielski gościem Ewy Wasążnik (Temat dnia) 21:35
+
Dodaj do playlisty

"To jest bardzo twardy człowiek"

Imielski przyznał, że wieloletni pobyt w łagrze był niesamowicie wyniszczający dla Andrzeja Poczobuta. - Był torturowany przede wszystkim psychicznie, ale też wielokrotnie, pod błahymi pretekstami, trafiał do karceru. Białoruski karcer to jest coś niebywałego. To niewielka cela, gdzie śpi się na gołych deskach, bez przykrycia, czasami - mimo złych warunków panujących na zewnątrz - przy otwartym oknie. Ograniczono Andrzejowi racje żywnościowe, odmawiano mu dostępu do lekarza - opowiadał.

Imielski przyznał, że, kiedy rozmawiał z uwolnionym dziennikarzem, Poczobut powiedział mu, że "w roku 2024 naprawdę myślał, że to może się skończyć bardzo źle". - Reżim białoruski chciał go zmusić tymi ciągłymi karcerami, restrykcjami dotyczącymi jedzenia, żeby się złamał. Oczywiście Andrzej nie miał żadnego praktycznie kontaktu z rodziną przez ten czas. Odmawiano mu podawania leków. Andrzej wytrzymał. To jest bardzo twardy człowiek - podkreślił Imielski.

"Czuł, że nie jest sam"

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" powiedział, że Andrzej Poczobut jest teraz bardzo pozytywnie nastawiony do życia. - Dużo się śmieje. Oczywiście bardzo dziękuje za wszelkie wsparcie, które tutaj z Polski dostawał, bo mimo tych grubych murów, które go dzieliły od wolności, to on czuł, że nie jest sam, co często podkreśla. I to była jedna z tych rzeczy, która go, mówiąc wprost, trzymała przy życiu - zaznaczył.

Roman Imielski ujawnił też najbliższe plany Andrzeja Poczobuta. - Andrzej chce po prostu robić to, co lubi. To znaczy być niezależnym dziennikarzem, pisać o tym, co go interesuje. A to nie tylko jest Białoruś, to jest szeroko rozumiany były obszar postsowiecki. Jest świetnym specjalistą od Azerbejdżanu, Kazachstanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu. Publikował bardzo dużo tekstów na ten temat właśnie w "Gazecie Wyborczej" - podkreślił. Imielski przypomniał, że Andrzej Poczobut należy do Związku Polaków na Białorusi. - On zawsze podkreśla, że nie jest to w żaden sposób organizacja polityczna i nigdy nie chciała być. To jest organizacja, która chce dbać o to, by można było nauczać języka polskiego, by można było nauczać polskiej historii, by można było dbać o ważne dla nas Polaków miejsca pamięci na Białorusi - tłumaczył.

Największe marzenie

Imielski przekazał, że Andrzej Poczobut marzy o tym, że "Białoruś kiedyś będzie państwem niezawisłym, demokratycznym, prozachodnim". - A już absolutnym szczytem marzeń jest to, że Białoruś będzie kiedyś członkiem Unii Europejskiej - podkreślił.

Andrzej Poczobut to dziennikarz i więzień polityczny, działacz mniejszości polskiej na Białorusi. Od lat 90. należy do Związku Polaków na Białorusi. Przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację polityczną i społeczną na Białorusi. Był jednym z najbardziej konsekwentnych krytyków władz w Mińsku. Za swoją działalność wielokrotnie trafiał do aresztu. Po zatrzymaniu w 2021 roku białoruskie władze postawiły mu zarzuty podżegania do nienawiści, rehabilitacji nazizmu oraz działania na szkodę państwa. Proces ruszył w styczniu 2023 roku, a miesiąc później sąd w Grodnie skazał go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca:
Ewa Wasążnik
Opracowanie: 
Paweł Michalak

Polecane

Wróć do strony głównej