Pożar wierzchołkowy w lesie. Gen. Grosset: to jest coś, przed czym nie można uciec

Trwa walka z ogniem w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. - W gaszeniu ściółki kardynalną rolę pełnią po prostu fizyczne siły strażaków, którzy z mozołem gaszą pojedyncze ogniska pożaru - powiedział gen. Ryszard Grosset, były zastępca komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, współtwórca Krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego.

2026-05-07, 15:22

Pożar wierzchołkowy w lesie. Gen. Grosset: to jest coś, przed czym nie można uciec
Strażacy walczą z pożarem lasu na Lubelszczyźnie. Foto: X/@KGPSP

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Trwa walka z żywiołem w Puszczy Solskiej. Udało się powstrzymać rozprzestrzenianie ognia
  • Ryszard Grosset tłumaczył, że mimo użycia nowoczesnego sprzętu, akcja jest prowadzona de facto manualnie
  • Wskazał, że na torfowiskach pożar może utrzymywać się nawet latami i nie sposób go zakończyć 

W działaniach ratowniczo-gaśniczych w kompleksie leśnym w powiecie biłgorajskim uczestniczy 440 strażaków oraz 106 pojazdów pożarniczych. Dodatkowo działania wspiera 162 przedstawicieli innych służb, w tym policja, wojsko i Lasy Państwowe. Główne działania obecnie koncentrują się przede wszystkim na dogaszaniu zarzewi ognia, zwilżaniu granic pożaru, kontroli terenu oraz zabezpieczaniu miejsc szczególnie narażonych na ponowne rozpalenie się. Pożar wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej, gdzie są m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody i tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. Pracę strażaków komplikują torfowiska. Torf pali się pod powierzchnią ziemi, co sprawia, że ogień jest niewidoczny i trudny do zlokalizowania. 

Posłuchaj

Gen. Ryszard Grosset gościem Macieja Wolnego (Temat dnia) 13:46
+
Dodaj do playlisty

Strażacy przygotowani do walki z ogniem w lesie

- Dogaszanie będzie trwało jeszcze długo. Tak długo, jak długo będą istnieć jakiekolwiek potencjalne zarzewia pożarów w ściółce leśnej - powiedział gość Polskiego Radia 24. Jak zauważył, spaleniu uległo ok. 950 hektarów lasu  - 750 hektarów w zarządzie Lasów Państwowych i 200 hektarów lasów prywatnych. - Natomiast cały obszar działań operacyjnych to było około 1500 hektarów - dodał. 

Generał wskazał, że wielkoobszarowe pożary lasów to jeden z dominujących rodzajów zagrożeń naturalnych na terenie Polski. Zaznaczył, że po pożarze w Kuźni Raciborskiej (w 1992 roku ogień objął powierzchnię 9 tys. hektarów - red.) przygotowano odpowiednie siły i środki do reagowania w dowolnym miejscu kraju. Poinformował, że w ramach odwodów operacyjnych Państwowej Straży Pożarnej grupy do zwalczania pożarów leśnych. - Te grupy reagują zarówno w kraju, jak i na zewnątrz. Wielokrotnie uczestniczyły w dużych akcjach gaśniczych na terenie całej Europy. Są naprawdę wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, jaki w tej chwili istnieje w Europie i na świecie i naprawdę dobrze wytrenowane, przygotowane do prowadzenia takich działań - zachwalał. 

Pożar lasu. Akcja prowadzona manualnie

Ryszard Grosset przyznał, że może się wydawać, że ta naprawdę duża liczba jednostek i strażaków zaangażowanych w akcję na Lubelszczyźnie jest na wyrost. - Ale tak nie jest, broń Boże, ponieważ to jest akcja prowadzona de facto manualnie - podkreślił. - Tutaj potrzeba zaangażowania pojedynczych strażaków - dodał. Zauważył, że olbrzymią rolę pełni lotnictwo, w tym śmigłowce Black Hawk, które przenoszą zbiorniki z ponad trzema tonami wody. - Ale w gaszeniu ściółki kardynalną rolę pełnią po prostu fizyczne siły strażaków, którzy z mozołem gaszą pojedyncze ogniska pożaru - podkreślił.

Przyznał, że rozpoznanie całego terenu przy pomocy dronów z kamerami termowizyjnymi to "dla sztabu akcji kolosalny komfort". Wyjaśnił, że drony przeczesały cały obszar operacyjny, wskazując, gdzie jest najwyższa temperatura, potencjalne źródła pożarów i gdzie należy wysłać ludzi. Gość zaznaczył również, że dziś strażacy mają do dyspozycji pompy bardzo wysokiej wydajności, które pozwalają na budowę magistrali wodnych. - Z reguły w lasach problemem jest dostarczanie wody - poinformował. 

Ryzyko i adrenalina 

We wtorek po godz. 20.00 podczas akcji rozbił się samolot gaśniczy Dromader. W wypadku zginął 65-letni pilot maszyny. - Za sterami samolotów gaśniczych siadają najbardziej doświadczeni, najlepsi piloci o najwyższych kwalifikacjach - powiedział Grosset. - Dla mnie jest to podwójnie przykre, bo miałem honor znać go osobiście i dotąd nie mogę się otrząsnąć z tego - wyznał. 

Zgodził się, że strażacy pracują na granicy możliwości fizycznych i psychicznych. Zaznaczył, że w trakcie tak dynamicznych akcji jak gaszenie pożaru lasu "czas upływa zupełnie inaczej". - Kiedy przypomnę sobie nasze działania w Kuźni, myśmy też nie patrzyli na zegarek i bywało, że pracowaliśmy bez przerwy przez 18 czy więcej godzin - powiedział. - Jakoś ta adrenalina trzymała nas w pionie i dawała nam siłę do do pracy - dodał. 

Tłumaczył, że w takich akcjach, groźniejsza niż sam ogień, jest nieprzewidywalność warunków, "zwłaszcza w lasach, w których mamy zagrożenie pożarami wierzchołkowymi". - Raz w życiu to przeżyłem. Nie chciałbym więcej, bo to jest coś, przed czym nie można uciec - powiedział. - Kiedy pożar wierzchołkowy rusza, jest w stanie się rozprzestrzeniać z prędkościami rzędu 100 km/h - wytłumaczył. - Rozsądny człowiek w momencie, kiedy zaczyna się pożar wierzchołkowy, biegnie w kierunku miejsca, w którym ten pożar się rozpoczął, a nie próbuje uciekać z zgodnie z kierunkiem pożaru czy w bok - dodał. 

Pożar wierzchołkowy nie do ugaszenia

Grosset tłumaczył, że ogień w lesie iglastym to w rzeczywistości dwa pożary. Pierwszy to pożar ściółki, który w lasach rosnących na piasku można stosunkowo łatwo opanować. - Natomiast jeżeli jest to las położony na torfowiskach, to czasami pożar ściółki trwa nawet kilka lat i nie można go do końca dogasić - przyznał. 

Drugi pożar to pożar wierzchołkowy. - Palą się de facto olejki eteryczne, które powstają w igliwiu. Praktycznie tego pożaru się nie da ugasić - stwierdził. Wyjaśnił, że można go przerwać, tworząc pasy przeciwpożarowe, wyhamować nasadzeniami drzew liściastych lub interwencyjnie przy pomocy harvesterów położyć pas drzew. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej