Status osoby najbliższej. "Zmiana obyczajowa zaszła już dawno"
Ustawa o statusie osoby najbliższej ma uregulować prawa i obowiązki dwóch dorosłych osób pozostających we wspólnym pożyciu, m.in. w zakresie dziedziczenia, informacji medycznej, podatków czy reprezentacji przed urzędami. - Na osobach, które zdecydują się zawrzeć taką umowę, spoczywa również wiele obowiązków, a ten element w całej dyskusji jest całkowicie pomijany - powiedział Przemysław Walas z Kampanii Przeciw Homofobii.
2026-05-27, 14:21
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ustawa o statusie osoby najbliższej wraca na parlamentarną ścieżkę
- Politycy wciąż szukają kompromisu, ponieważ Szef Gabinetu Prezydenta RP podkreślił, że Nawrocki nie złoży podpisu pod obecną propozycją
- Skakanie między różną terminologią pokazuje głębokie niezrozumienie i niewczytanie się w ten dokument. Mam wrażenie, że częściej słyszymy polityczne postulaty niż rzeczywiste odniesienie się do zapisów projektu - powiedział Przemysław Walas z Kampanii Przeciw Homofobii
Trwa spór polityczny wokół ustawy o statusie osoby najbliższej, do czego odniósł się Przemysław Walas z Kampanii Przeciw Homofobii. - Byłaby to przede wszystkim zmiana prawna. Jeśli chodzi o zmianę obyczajową, to zaszła ona już dawno - podkreślił. Dodał, że od lat potwierdzają to badania opinii publicznej. - Politycy rozgrywają kwestie światopoglądowe jako łatwy argument w dyskusji, przykrywając tym samym niespełnione obietnice i zobowiązania. Myślę, że najłatwiej jest rozgrzać społeczeństwo dyskusją o światopoglądzie, a nie o kwestiach gospodarczych - zaznaczył.
Przemysław Walas nie ukrywał, że jest bardzo rozczarowany zarówno samym projektem, jak i rozmowami wokół niego oraz deklaracjami płynącymi z Pałacu Prezydenckiego. Przedstawiciele Karola Nawrockiego zapowiedzieli, że prezydent nie podpisze ustawy w obecnym kształcie. Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że rozczarowuje go również sama forma dokumentu. - Ten projekt jest przede wszystkim kompromisem dla polityków, a nie dla samej społeczności. Przypomnę, że wcześniej rozmawialiśmy o projekcie związków partnerskich i wtedy byłbym w stanie zgodzić się z Pawłem Szefernakerem, który podkreślał, że status osoby najbliższej to tak naprawdę związki partnerskie. Ale to są dwie różne ustawy - mówił. Jak zaznaczył, projekt, którym obecnie zajmuje się sejmowa komisja, jest "minimum z minimum". - To coś, na co zgodził się i pan prezydent, wielokrotnie nakreślając granice swojej zgody na prawną regulację relacji między dwiema dorosłymi osobami, ale także to, co słyszeliśmy ze strony PSL-u, który stawiał się w roli konserwatywnego głosu wewnątrz koalicji. Ten projekt jest przede wszystkim kompromisem politycznym - podkreślił.
Posłuchaj
"Częściej słyszymy polityczne postulaty niż rzeczywiste odniesienie się do zapisów projektu"
Przemysław Walas dodał, że rozczarowują go nie tylko słowa płynące z Kancelarii Prezydenta, ale także brak aktywności Pałacu Prezydenckiego w tej sprawie. - Jeżeli pan prezydent stoi na stanowisku, że jakaś forma prawnego uznania związków osób tej samej płci musi nastąpić i że potrzebne są regulacje odnoszące się do innych relacji niż małżeństwo, to dlaczego Kancelaria Prezydenta była nieobecna podczas całego procesu prac nad ustawą? - pytał. Podkreślił, że głos Pałacu Prezydenckiego mógłby być istotny podczas ustalania ostatecznej wersji projektu. - Przyznam, że absencja Pałacu Prezydenckiego jest mocno zastanawiająca – stwierdził.
Ze środowiska prezydenta płyną głosy, że choć politycy prawicy chcą ułatwiać ludziom codzienne funkcjonowanie, nie chcą tworzyć prawa, które dawałoby związkom osób tej samej płci takie same przywileje jak małżeństwom. Przemysław Walas ocenił jednak, że te obawy są całkowicie nieuzasadnione. - Taki komentarz pokazuje jeszcze jedną ciekawą rzecz. Skoro Pałac Prezydencki nadal posługuje się określeniem "związki partnerskie", to znaczy, że ma pewne wyobrażenie, jak to powinno funkcjonować - mówił.
Przedstawiciel Kampanii Przeciw Homofobii przekazał, że uczestniczył w posiedzeniu komisji i miał okazję wysłuchać szefa gabinetu prezydenta. - Skakanie między różną terminologią pokazuje głębokie niezrozumienie i niewczytanie się w ten dokument. Mam wrażenie, że częściej słyszymy polityczne postulaty niż rzeczywiste odniesienie się do zapisów projektu -podkreślił.
Dodał, że projekt odpowiada na potrzeby, o których wcześniej mówił sam prezydent. Wymienił m.in. kwestie podatkowe, ubezpieczeniowe, reprezentacyjne i opiekuńcze. - Na osobach, które zdecydują się zawrzeć taką umowę, spoczywa również wiele obowiązków, a ten element w całej dyskusji jest całkowicie pomijany - podsumował.
- Związki partnerskie. "Tusk chciałby, żeby to był temat kampanii wyborczej"
- "Wstyd, panie prezydencie". Wiceminister ostro odpowiada Pałacowi
- Ustawa ws. statusu osoby najbliższej. "Niech Nawrocki powie, co mu się nie podoba"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk