Codzienność w Libanie. "Naloty odnawiają traumę"

Po miesiącach względnego spokoju Liban znów znalazł się pod ostrzałem. O codzienności w tym kraju opowiedział Dominik Derlicki, szef misji Caritas Polska. Organizacja działa w Bejrucie od 2021 roku. - Nie przestaliśmy działać wtedy i nie zaprzestaniemy działań teraz - powiedział w Polskim Radiu 24.

2026-03-03, 16:46

Codzienność w Libanie. "Naloty odnawiają traumę"
Liban. Foto: WAEL HAMZEH/PAP

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Konflikt między Iranem a USA i Izraelem dotyka także inne kraje w tym regionie świata
  • Jednym z nich jest Liban, który został zaatakowany przez Izrael dzisiaj w nocy
  • Południe Bejrutu nadal jest bombardowane - powiedział Dominik Derlicki, szef misji Caritas Polska w Libanie

Ostrzał Libanu. "Mnie ten wybuch wyrwał ze snu"

O codzienności w Libanie opowiedział Dominik Derlicki, szef misji Caritas Polska. Organizacja działa na miejscu w Bejrucie od 2021 roku. - Przerwanie codzienności i wywrócenie wszystkiego do góry nogami było widoczne poprzedniej nocy, kiedy po miesiącach spokoju nastąpił pierwszy duży nalot na Bejrut. Mnie ten wybuch wyrwał ze snu. Była 3 nad ranem, a ulice się zapełniły, był gigantyczny korek na ulicy, trąbienie, krzyk ludzi, jeżdżące motocykle. Każdy kto mógł, starał się wycofać z południowych dzielnic Bejrutu - mówił.

Gość Małgorzaty Żochowskiej nie ukrywał, że było to dziwne doświadczenie, ale obecnie "sytuacja się uspokoiła". - Południe Bejrutu nadal jest bombardowane. Dziś w nocy także. Ale nie ma tłumu uchodźców. Ludzie po prostu przenoszą się, jak mogą w bezpieczniejsze regiony - powiedział Derlicki.

Posłuchaj

Dominik Derlicki gościem Małgorzaty Żochowskiej (Temat dnia) 8:56
+
Dodaj do playlisty

Caritas pomaga obywatelom Libanu. "Nie zaprzestaniemy działań"

Mimo ponownego zagrożenia w Libanie, Caritas nie zamierza przerwać niesienia ludziom pomocy. Szef misji Caritas Polska w Libanie podkreśla, że są przygotowani na kolejne wyzwania.

- Od 2021 roku mamy stałe biuro w Bejrucie. Założyliśmy je po to, żeby pomagać osobom, które ucierpiały w trakcie tego dramatycznego wybuchu w porcie w 2020 roku - mówił. - Nigdzie się nie wybieramy, przechodziliśmy już przez taki scenariusz. Niecałe dwa lata temu w 2024 roku były codzienne naloty na Bejrut, to było absolutnie przerażające. Te naloty, które zaczęły się dwa dni temu odnawiają traumę i wszyscy pamiętamy miesiące pod izraelskim ostrzałem - przekazał na antenie Polskiego Radia 24. - Nie przestaliśmy działać wtedy i nie zaprzestaniemy działań teraz - podkreślił.

"Przygotowujemy się na najgorsze"

Wskazał też na trudną sytuację mieszkańców Libanu. - Ze względu na doświadczenie sprzed dwóch lat włączyliśmy w nasz flagowy program "Rodzina Rodzinie" osoby, które są przesiedlone wewnętrznie. To ludzie, którzy uciekają przed rakietami. Czasem ich domy są już zniszczone, czasem po prostu boją się, że pocisk na nich spadnie - mówił gość Małgorzaty Żochowskiej.

W wyniku nalotów od wczoraj przynajmniej 12 tysięcy osób jest wewnętrznie przesiedlonych, czyli nie mają dachu nad głową i tułają się, bo musieli opuścić swoje miejsce zamieszkania - mówił. Dodał, że dwa lata temu były to setki tysięcy osób. - Tak naprawdę przygotowujemy się na najgorsze - przyznał.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej