Nowe przepisy o ruchu drogowym. "Zobaczymy, czy obroni się przed sądem"

Wyższe kary dla motocyklistów i kierowców za ryzykowną jazdę. - Taka jazda to nie jest sport - mówił w Polskim Radiu 24 Filip Grega, ekspert ruchu drogowego, instruktor nauki i techniki jazdy.

2026-03-31, 18:53

Nowe przepisy o ruchu drogowym. "Zobaczymy, czy obroni się przed sądem"
Surowsze kary za driftowanie. Foto: Bartłomiej Magierowski/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Driftowanie samochodem i jazda motocyklem na jednym kole są surowiej karane
  • Filip Grega mówił w Polskim Radiu 24, że nie tylko Polska ma problem z takim zachowaniem na drodze
  • Wskazał też, że brakuje miejsce, gdzie można bezpiecznie realizować pasję do motosportu

Motocykliści złapani na jeździe na jednym kole i kierowcy aut świadomie wprowadzający pojazd w poślizg - złapani przez policję - stracą prawo jazdy na trzy miesiące. Poza utratą uprawnień grozi im także wyższa grzywna. Policja może także konfiskować pojazdy biorących udział w nielegalnych wyścigach, jeśli wątpliwości mundurowych budzi ich stan techniczny. Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji już zapowiedziało, że policjanci nie będą stosować żadnej taryfy ulgowej wobec kierujących, którzy w sposób rażący naruszają przepisy i powodują zagrożenie bezpieczeństwa innych uczestników ruchu.

Posłuchaj

Filip Grega gościem Pawła Zielińskiego (Temat dnia) 18:12
+
Dodaj do playlisty

"To nie jest sport"

Gość Polskiego Radia 24 ocenił, że miejskich wyścigów nie należy nazywać sportem. - Sportem takie zachowania będą, jeżeli będą one wykonywane w miejscach i w okolicznościach, które są do tego predestynowane, odpowiednie i bezpieczne - wyjaśnił. Podkreślił, że drift i jazda na jednym kole mogą stwarzać realne zagrożenie i nie tylko Polska ma problem z takim zachowaniem. Ekspert uznał, że wprowadzone kary są "dość spore" i wskazał na groźbę utraty uprawnień.

Grega zwrócił jednak uwagę, że osoby zafascynowane motosportem nie mają gdzie realizować swojej pasji. Mówił, że z jednej strony są przeróżne aktywności i hobby ludzi i nie jest rolą państwa, żeby każdego wspomagać. - Ale z drugiej strony akurat tego rodzaju aktywność jest na tyle specyficzna, że ona wymaga dosyć dużych potrzeb organizacyjnych związanych z ruchem, tory są dość kosztownymi rzeczami - dodał.

Policjant musi złapać kierowcę "na gorącym uczynku"

Pytany, czy przepisy są wystarczająco precyzyjne i czy można odróżnić przypadkowy poślizg od celowego driftu, instruktor stwierdził: "jakie to polskie gadanie jest" i dodał, że "to widać". Wskazał, że policjant musi złapać kierowcę "na gorącym uczynku" i tu jest pytanie, czy statystycznemu policjantowi uda się to udokumentować i czy to się obroni przed sądem. - Z nagrania wideo naprawdę można sporo wyciągnąć - zaznaczył. Ocenił, że musimy poczekać, żeby się "ugruntowała linia orzecznicza".

Odnosząc się wysypu filmów z niebezpieczną jazdą w internecie i mediach społecznościowych, Grega mówił, że trzeba się cofnąć do czasów sprzed internetu. - Od kiedy motoryzacja tak naprawdę powstała, zawsze się znalazł ktoś, kto chciał trochę więcej, trochę poszaleć, troszeczkę podbudować siebie, swoje kompleksy - wyjaśnił.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Zieliński
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej