more_horiz
Historia

Zbigniew Seifert - muzyczna pasja w czystej postaci

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2020 06:10
Był jednym z najwspanialszych przedstawicieli gry na skrzypcach w świecie jazzu był. Dzisiaj obchodzimy 41. rocznicę jego śmierci... o dziesięciolecia przedwczesnej. Zmarł podczas operacji nowotworu, w Stanach Zjednoczonych, 15 lutego 1979 roku. Była to strata nader bolesna i niosła ze sobą ogrom smutku.
Sala Kongresowa PKiN. XIII Międzynarodowy Festiwal Jazzowy Jazz Jamboree 70. Na zdjęciu zespół Studio Jazzowe Polskiego Radia, prowadzony przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego; Zbigniew Seifert (L) i Tomasz Stańko, w głębi Włodzimierz Nahorny (L), Janusz Muniak (C). Warszawa, 29.10.1970.
Sala Kongresowa PKiN. XIII Międzynarodowy Festiwal Jazzowy Jazz Jamboree 70. Na zdjęciu zespół Studio Jazzowe Polskiego Radia, prowadzony przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego; Zbigniew Seifert (L) i Tomasz Stańko, w głębi Włodzimierz Nahorny (L), Janusz Muniak (C). Warszawa, 29.10.1970. Foto: PAP/Zbigniew Wdowiński

Wirtuoz skrzypiec

Niewielu było muzyków jazzu tak perfekcyjnych na swoim instrumencie. W jego przypadku instrument, który dał mu sławę wspaniałego muzyka światowego formatu, nie jest aż tak oczywisty jak saksofon, trąbka, kontrabas czy pianino. Początki jazzu nie były zbyt "przyjazne" dla skrzypiec, które musiały latami walczyć o swoją popularność i uznanie.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, po wojnie, kiedy urodził się w początkach czerwca, ciepłego i słonecznego dnia 1946 roku, w Krakowie, mieście, które zawsze miało i ma tę piękną artystyczną duszę. Ilu wspaniałych muzyków wychowało! Należy dodać, że wielu z nich, z pełnym klasycznym wykształceniem, oddało swoją duszę najpiękniejszej muzyce świata – jazzowi. Nie inaczej było ze Zbyszkiem. Też skończył Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną (obecnie Akademia Muzyczna w Krakowie) w klasie skrzypiec.

Barwa delikatna i ostra

To wykształcenie, klasyczne, dało mu niesamowitą technikę grania, świadomość każdego dźwięku i niespotykaną delikatność. Potrafił być "ostry" w brzmieniu i przy tym także ulotny niczym mgiełka. Dlatego jego gra, jego muzyka, jego kompozycje potrafiły uwodzić, hipnotyzować wręcz.

Świetnie też współpracował z innymi muzyki, z którymi przyszło mu grać w kwartetach czy w kwintetach. Nie stronił także od występów mniej lub bardziej liczebnych. Wspaniale czuł się w kompozycjach solowych. Należy dodać, że u początków kariery muzyka jazzowego grał także na saksofonie altowym, bo taka jest magia saksofonu w jazzie.

Światowej klasy improwizacje

Jeszcze w czasie studiów stworzył własny kwartet, jednak dopiero przystąpienie do The Quintet Tomasza Stańki, w 1968, pozwoliło mu poznać piękno jazzowej improwizacji. Zespół Stańki, jeden z najsłynniejszych na świcie, składający się z kapitalnych muzyków, dawał możliwość rozwoju wewnętrznego, pozwalał tym muzykom uwolnić własną duszę i poznać własne możliwości. Grali tam, oprócz Zbyszka, Tomasz Stańko, Janusz Muniak, Janusz Stefański i Bronisław Suchanek.

Byli dosłowną awangardą jazzową w Polsce i taką też grali muzykę – avant-jazz – nie stroniąc od free-jazzu. Ta mieszanka i własne kompozycje budziły zachwyty słuchaczy i uznanie znawców, na całym świecie. Gra "u Stańki" pokazała temu światu także Seiferta. Z miejsca posypały się propozycje wspólnych koncertów, nagrań, współpracy. Od 1973 roku można było usłyszeć jego skrzypce w różnych zestawieniach – zazwyczaj byli to uznani muzycy europejscy i amerykańscy.

Marka muzyczna "Zbigniew Seifert"

To właśnie w tym roku współpracował z Urszulą Dudziak i Michałem Urbaniakiem, z którym nagrał jedną z płyt "We'll Remeber Komeda". Na uwagę zasługują także kolejne płyty artysty, sygnowane już własnym nazwiskiem, w kolejności wydania - "Solo Violin" (nagranie koncertu, dedykowana żonie Agnieszce), "Man of The Light”", czy pierwsza amerykańska "Zbigniew Seifert".

Płyta "Man of The Light" została nagrana z wieloma muzykami, a tytułowy utwór został zadedykowany McCoy Tynerowi, który był właśnie takim "człowiekiem światła". Zagrali też tam dwaj muzycy, którzy wcześniej grali z amerykańskim mistrzem fortepianu – Cecil McBee na kontrabasie i Billy Hart na perkusji. Album "Zbigniew Seifert" natomiast stworzony został wraz z kilkudziesięcioma muzykami, w różnych składach w kolejnych utworach. Liderem i twórcą całości był sam Zbyszek.

Wśród płyt nagranych w Polsce wybija się dwupłytowy, koncertowy album "Kilimanjaro" - z towarzyszeniem wspaniałych gitarzysty Jarosława Śmietany, kontrabasisty Zbigniewa Wegehaupta, pianisty Janusza Grzywacza i Perkusisty Mieczysława Górki.

Niestety, trzy miesiące po tym koncercie Zbyszek zmarł. Były to ostatnie polskie nagrania jego muzyki z udziałem artysty. Ostatnim albumem studyjnym Seiferta była nagrany w Nowym Jorku płyta "Passion". Towarzyszyli mu w nagraniach między innymi John Scofield na gitarze i Jack DeJohnette na perkusji. Płyta utrzymana byłą w kręgu muzycznych idei Johna Coltrane'a i uznana została największym osiągnięciem Seiferta.

Jak napisał Maciej Karłowski – przeżywszy niespełna 33 lata odszedł od nas "Człowiek, Skrzypek, Legenda. Zbigniew Seifert!" posłuchajmy go czasem – jego muzyka jest prawdziwie nieśmiertelna.


PP


Zobacz więcej na temat: Jazz Tomasz Stańko skrzypce