more_horiz
Historia

Zygmunt Hertz. Pilnował Miłosza, opiekował się Hłaską, współtworzył paryską "Kulturę"

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2022 05:45
"Postawił na służbę »Kultury« swoją pracowitość i zaradność”, wspominał go Jerzy Giedroyc. Zygmunt Hertz, zmarły 5 października 1979 roku, był pozostającym w cieniu "kierownikiem administracyjnym" Instytutu Literackiego w Paryżu, a przy tym: osobą szczególnego usposobienia i życiowej pasji.
Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjne Foto: Shutterstock

Czasami zapomina się o tym, że za wielkimi inicjatywami, które wpisały się w dzieje narodowej kultury - a taką była bez wątpienia działalność Instytutu Literackiego w Paryżu - stała ciężka, codzienna i prozaiczna praca. Daleka od twórczych uniesień i niezbędna.

"Ci, którzy biorą do ręki roczniki »Kultury« i książki wydane przez Instytut Literacki, powinni pomyśleć chwilę o garnkach kuchennych, o przygotowaniu śniadania, obiadu i kolacji, przez te same trzy-cztery osoby odpowiedzialne za redakcję, korekty i ekspedycję, o zmywaniu, o zakupach (…) i pomnożyć liczbę tych i podobnych domowych zajęć przez dni, miesięcy i lat", pisał Czesław Miłosz w artykule wspomnieniowym po śmierci Zygmunta Hertza.

Poeta, żegnając swojego przyjaciela, nieprzypadkowo wspominał o tej - dosłownie i w przenośni - kuchni paryskiej "Kultury". Zygmunt Hertz w środowisku emigracyjnym skupionym wokół Jerzego Giedroycia odegrał bowiem bardzo ważną rolę.


Posłuchaj
57:33 Dwojka Strefa literatury 17 czerwiec 2018 20_00_12.mp3 Nagranie z udziałem m.in. Zofii Hertz oraz Anny Olszewskiej, kuzynki Zygmunta Hertza. Audycja Anny Lisieckiej z cyklu "Strefa literatury" (PR, 2018)

 


Na wojennym szlaku

Urodził się w 1908 roku w Warszawie. Jego ojciec, Mieczysław Hertz, historyk, literat i działacz społeczny, był prezesem łódzkiej Izby Przemysłowo-Handlowej oraz przedstawicielem handlowym belgijskiej firmy chemicznej "Solvay". W polskim oddziale tej firmy pracował - po edukacji w Owens College w Manchesterze, w London School of Economics - młody Zygmunt.

Na początku 1939 roku ożenił się z Zofią Neuding (łódzką prawniczką, pierwszą w Polsce kobietą notariuszem). Po wybuchu wojny służył w artylerii przeciwlotniczej. Według relacji Konstantego Jeleńskiego, Zygmunt Hertz był aresztowany przez Sowietów po 17 września 1939 roku i, gdyby nie pomyślna ucieczka z niewoli, doświadczyłby tragicznego losu polskich oficerów zamordowanych w Katyniu.

W 1940 roku małżeństwo Hertzów zostało aresztowane przez NKWD we Lwowie i deportowane w głąb ZSRR. Po czternastu trudnych miesiącach (Zofia i Zygmunt pracowali przy wyrębie lasu) wstąpili - na mocy układu Sikorski-Majski - do Armii Polskiej i wraz z nią przedostali się na Bliski Wschód.

Zygmunt przeszedł szlak bojowy Armii Andersa, brał udział w bitwie o Monte Cassino.

Przeciw "nudzie życia"

W 1943 roku na irackiej pustyni Zofia Hertz poznała Jerzego Giedroycia. Trzy lata później ogłoszono powstanie Instytutu Literackiego, a Zofia znalazła się wśród najbliższych współpracowników redaktora. Tym samym zdeterminował się i los Zygmunta. Nie do pomyślenia było dla niego pozostawienie żony, a ta była przekonana co do tego, jaką wybrać drogę.

- On miał dylematy, ale Zofia powiedziała, że do Polski nie wraca - wspominała w Polskim Radiu Anna Olszewska, kuzynka Zygmunta Hertza.

- Mój mąż poświęcił dla mnie swoje życie i karierę - dodawała w radiowym wywiadzie sama Zofia Hertz. - A ja nie wyobrażałam sobie w ogóle, jak to się wszystko ułoży. Ale trzeba było coś robić. Byliśmy rzuceni za burtę, do kraju nie mogliśmy wrócić - mówiła.

Miarą tego "poświęcenia" może być fakt, że po wojnie Zygmunt, ze swoimi kwalifikacjami i znajomością języków, mógł bez problemów rozwijać karierę zawodową. Ta zaś wiązałaby się z nader korzystnymi warunkami finansowymi.

Jednak czy na pewno było to dla Zygmunta "poświęcenie"? Według Jeleńskiego, sam Zygmunt był jak najdalszy od takiej oceny swoich poczynań. "Niczego się bardziej w życiu nie obawiał jak nudy", pisał eseista. "Co by mi z tego przyszło - mówił mi czasem - mieć eleganckie mieszkanie i mercedesa? Nigdy bym nie miał tylu ciekawych przyjaciół, poczucia, że się zawsze coś nowego dzieje".

"Minister od spraw Polaków"

Praca w grupce emigrantów, którzy stawiali od podstaw Instytut Literacki - jak się miało okazać: najważniejszy w 2. poł. XX. w. polski ośrodek polityczny na uchodźstwie i znakomite wydawnictwo - z pewnością była na antypodach zajęć nudnych i przewidywalnych.

- Zygmunt Hertz był kierownikiem administracyjnym Instytutu Literackiego, czyli i księgowym, i szoferem, i korektorem, i ekspedytorem, i opiekunem autorów - wyliczał w audycji Radia Wolna Europa dziennikarz Piotr Załuski.

Hertz, by przywołać obrazowy przykład jego zaangażowania w codzienną pracę Instytutu, pomagał żonie upychać do paczek egzemplarze "Kultury", by ów cenny pakunek zawozić przy pomocy ręcznego wózka na pocztę. Z kolei Miłosz - który po wyborze losu emigranta znalazł w siedzibie Instytut schronienie - wspominał, że to dzięki Hertzowi "konieczność wspólnej kuchni w Kulturze przekształcała się w rozkosze stołu, w uczty, biesiady".

"Zawdzięczamy mu (Zygmuntowi Hertzowi - przyp. red.) stworzenie materialnych podstaw Instytutu", podkreślał w swojej autobiografii Jerzy Giedroyc. "Jego ciekawość ludzi i umiejętność nawiązywania kontaktów były niezastąpione. Jeżeli JózioKot byli naszymi ministrami spraw zagranicznych, Zygmunt był ministrem do spraw Polaków. Załatwiał zaproszenia i stypendia. Spotykał się i utrzymywał kontakty towarzyskie. (…) Opiekował się Hłaską, Polańskim i mnóstwem innych osób, które przewinęły się przez nasz dom".


Posłuchaj
20:00 Hertz RWE.mp3 Dyskusja z udziałem Renaty Gorczyńskiej, Doroty Krzywickiej, Anny Frajlich i Piotra Załuskiego na temat publikacji Instytutu Literackiego pt. "Zygmunt Hertz - Listy do Czesława Miłosza" (RWE, 1992)

02:05 Kott Hertz.mp3 Komentarz Jana Kotta na temat "Listów" Zygmunta Hertza do Czesława Miłosza. Rozmawia Renata Gorczyńska (RWE, 1992)

  

Listy z życia

Kiedy w 1992 roku Instytut Literacki wydał listy Zygmunta Hertza do Czesława Miłosza, pisane w latach 1952-1979, okazało się, że ów "kierownik administracyjny" obdarzony był również talentem literackim. - Był doskonałym obserwatorem, intrygującym stylistą, człowiekiem, który potrafił bardzo dużo zauważyć i w sposób zwięzły, a dosadny to opisać - mówiła w Radiu Wolna Europa Renata Gorczyńska, redaktorka tego zbioru korespondencji.

Cechą charakterystyczną listów Hertza jest również jego niezrównane poczucie humoru - humoru z pazurem, osoby patrzącej na ludzi czasem ostro, ale z pobłażliwością. - Jest to epistolograf znakomity, dowcipny, jadowity, nieszczędzący gorzkich słów i mnie takie nieoszczędzający - dopowiadał w RWE Jan Kott, krytyk i eseista.

Listy te można czytać jak zajmującą opowieść o "polskim Paryżu i Polsce widzianej w kraju". - Nasza powieść współczesna jest niesłychanie rzadko realistyczna, rzadko opowiada o prawdziwych ludziach i sytuacjach. Listy Zygmunta Hertza to niesamowicie piękna kronika tych lat. Są tam całe strony wspaniałej literatury - podkreślał Jan Kott.

Z korespondencji tej po raz kolejny dowiadujemy się również o tytanicznej, "gospodarczej" pracy, jaką wykonywał na co dzień Zygmunt Hertz.

- Chodzenie, załatwianie, pisanie, wybłagiwanie tu sto dolarów, tu stu pięćdziesięciu. Tu komuś fundację jakąś załatwić, tu jakąś nagrodę, tu kogoś przenocować - opowiadał o tych żmudnych, a arcyważnych zajęciach dziennikarz Piotr Załuski.

***

Czytaj także:

***

"Wdzięczny Ci jestem, Zygmuncie, za to, że stosowałeś do mnie przyjacielski terror (…), że pilnowałeś, abym pisał, żebym zmywał garnki. (…) Jesteś promieniującą dobrocią i grzałem się koło tej Twojej dobroci, kiedy byłem bardzo samotny", pisał Czesław Miłosz po śmierci swojego przyjaciela. Według poety Zygmunt Hertz był niczym "buczący trzmiel szukający słodyczy życia".

Marek Hłasko, jeden z wielu gości w Maisons-Laffitte, nazywał Zygmunta a to Sancho Pansą "Kultury" (Don Kichotem była oczywiście Zofia), a to po prostu "wujem".

Józef Czapski zaś, przez trzy dekady mieszkający z Hertzami pod jednym dachem, notował jesienią 1979 roku: "Pomimo wszystko, co (Zygmunt - przyp. red.) przeszedł, a może dlatego właśnie, miał do ostatnich tygodni taką żywą wolę życia, która nawet w ciężkiej chorobie go nie opuszczała".

Sam Zygmunt Hertz w liście do Miłosza - już po doświadczeniach szpitala i choroby, na kilka miesięcy przed swoją śmiercią - pisał: "Dziwne, że nagle wszystko stało się nieważne. Właściwie nie wszystko – jedna sprawa najbardziej istotna, która mnie dusi. Sprawa Zosi. (…) Wiesz, jak jest: w razie czego będzie bardzo samotna i opuszczona".

Do końca myślał o swojej ukochanej żonie.

jp

Źródła: Zygmunt Hertz, "Listy do Czesława Miłosza. 1952-1979", Instytut Literacki, Paryż 1992; Czesław Miłosz, "Był raz...", w: Z. Hertz, "Listy", op. cit.; Jerzy Giedroyc, "Autobiografia na cztery ręce", Warszawa 1994; Konstanty Jeleński, "Zygmunt Hertz. Mój przyjaciel", w: tegoż, "Chwile oderwane", Gdańsk 2010; Józef Czapski, "Zygmunt",
"Kultura" 1979, nr 11; Andrzej St. Kowalczyk, "Giedroyc i »Kultura«", Wrocław 1999; "Zygmunt Hertz. Biografia", w: www.kulturaparyska.com.