Koszt polityki celnej Trumpa. "Ceny wzrosły, dochody nie"
Prezydent USA zapowiada "złotą erę" amerykańskiej gospodarki, ale część obywateli odczuwa przede wszystkim rosnące ceny. - Teraz ceny towarów gwałtownie wzrosły, a dochody nie. Osoby najsłabiej sytuowane kupują najtańsze dobra, a cła uderzyły właśnie w te najtańsze towary importowane z zagranicy. To oni odczuli to najmocniej - podkreślił ekonomista dr Waldemar Kozioł. Jak dodał, poziom niezadowolenia społecznego w Stanach przekracza 60 procent.
2026-02-25, 16:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Legalność wprowadzonych w ubiegłym roku przez Donalda Trumpa taryf celnych podważył Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych
- Administracja Donalda Trumpa sięgnęła po inne zapisy, aby wprowadzić cła
- - Ceny towarów gwałtownie wzrosły, a dochody nie - podkreślił dr Waldemar Kozioł
Donald Trump wygłosił orędzie. Wystąpienie trwało kilka godzin
Prezydent USA wygłosił najdłuższe w historii orędzie o stanie państwa. Wystąpienie trwało kilka godzin i w zdecydowanej większości dotyczyło spraw wewnętrznych. Donald Trump mówił o transformacji, jaką - jego zdaniem - przeszły Stany Zjednoczone. Zapowiadał "złotą erę" dla amerykańskiej gospodarki, krytykował politycznych przeciwników oraz Sąd Najwyższy.
Aby podkreślić, że "Ameryka wygrywa", do Kongresu zaprosił mistrzów olimpijskich. Znacznie mniej miejsca poświęcił polityce zagranicznej, choć to właśnie w tym obszarze w ostatnich dniach zapadły decyzje, które mogą mieć poważne konsekwencje gospodarcze.
Sąd Najwyższy USA unieważnił prezydenckie cła
W piątek amerykański Sąd Najwyższy unieważnił wprowadzone przez prezydenta cła, ustanowione na podstawie ustawy IEEPA. To na nich opierały się negocjacje handlowe z Unią Europejską i innymi państwami. Prezydent zapowiedział już jednak nowe taryfy - w wysokości 15 proc., jako dodatek do istniejących stawek.
Reakcja części zagranicznych firm była natychmiastowa. Szwajcarskie przedsiębiorstwa zapowiedziały, że będą domagać się zwrotu ceł zapłaconych według wcześniejszych decyzji administracji. Pierwsze szacunki opublikował producent noży Victorinox - chodzi o 3,8 miliona dolarów. O zwrot wystąpić mają także właściciele marek zegarków Swatch i Breitling, producent nart Stöckli oraz firma technologiczna Logitech.
Polityka celna jest jednym z filarów planu gospodarczego Donalda Trumpa. W orędziu mówił o priorytecie dla amerykańskich firm, obniżce podatków, deregulacji, powrocie przemysłu do Stanów Zjednoczonych i twardej polityce handlowej.
Posłuchaj
"Amerykańskie samochody importują z zagranicy"
- Nie ma wątpliwości, że prezydent Trump ma bardzo jasną linię polityczną. Bardzo konsekwentnie do niej dąży - mimo że nie zawsze robi to zgodnie z amerykańskim prawem - powiedział w Polskim Radiu 24 dr Waldemar Kozioł, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak podkreślił, Stany Zjednoczone przechodzą długotrwały proces restrukturyzacji gospodarczej. - Ameryka nie słabnie, nie traci swojej pozycji. Ale Amerykanie widzą problem w Chinach, widzą też problemy u siebie, między innymi w kwestii rynku pracy i jego jakości. Jest on bardzo elastyczny. Jednak proces deindustrializacji, który nastąpił w ostatniej dekadzie XX wieku - czyli przenoszenia przemysłu do krajów sąsiednich - sprawił, że amerykańskie korporacje importują na rodzimy rynek własne produkty wytworzone za granicą. To między innymi smartfony i samochody amerykańskich marek. A one powinny być produkowane w USA - tłumaczył.
Detroit symbolem zmiany. "Produkujcie w USA, bo to się opłaca"
Symbolem tej zmiany jest Detroit - kiedyś centrum przemysłu motoryzacyjnego, dziś miasto, które w dużej mierze utraciło swoją dawną pozycję. - Amerykanie próbują to odwrócić. Chcą także zablokować dostęp do kluczowych podzespołów, takich jak mikroprocesory czy metale ziem rzadkich. Te branże chcą mieć u siebie - zaznaczył ekonomista.
Jednym z narzędzi ma być polityka celna. - To rozwiązanie skuteczne, choć nie super efektywne. Jeśli samochód wyprodukowany w USA kosztuje 20 tysięcy dolarów, a w Meksyku 15 tysięcy, to po nałożeniu 30-procentowego cła jego cena przekroczy 20 tysięcy. Wtedy amerykański produkt stanie się tańszy. O to chodzi. Trump chce powiedzieć: produkujcie w USA, bo to się opłaca - wyjaśniał dr Kozioł.
"Ceny towarów gwałtownie wzrosły"
Problem w tym, że procesy gospodarcze ostatnich dekad były bardziej złożone. - W ramach restrukturyzacji w USA w ciągu trzydziestu, a nawet pięćdziesięciu lat spadły płace nominalne w przemyśle, czasem nawet o jedną trzecią. Dlaczego nie było niepokojów społecznych? Bo spadły koszty utrzymania. Stany Zjednoczone importowały tańsze towary - małe AGD, meble, żywność. Dzięki temu były one dostępne w niższych cenach na amerykańskim rynku. Ten sam robotnik mógł za mniej kupić znacznie więcej i nie odczuwał problemu dostępności dóbr - mówił.
Wprowadzenie ceł zmieniło tę sytuację. - Teraz ceny towarów gwałtownie wzrosły, a dochody nie wzrosły. Trzeba zadać pytanie, czy obecna ekipa doradców prezydenta Trumpa w pełni rozumiała proces, który zachodził w poprzednich latach - zaznaczył ekonomista. Dodał, że najbardziej odczuwają to osoby o najniższych dochodach. - Osoby najsłabiej sytuowane kupują najtańsze dobra, a cła uderzyły przede wszystkim w te najtańsze towary importowane z zagranicy. To oni odczuli to najmocniej. Stąd poziom niezadowolenia przekraczający 60 procent - podsumował dr Waldemar Kozioł.
- 175 miliardów dolarów do zwrotu? Wielka porażka Trumpa w sądzie
- Porażka Donalda Trumpa w Sądzie Najwyższym. "Traci argumenty"
- Sąd Najwyższy skrytykował nałożenie ceł przez USA. Trump: hańba
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Robert Bartosewicz