X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Historia

Wolne Miasto Gdańsk – wersalska bomba z opóźnionym zapłonem

Ostatnia aktualizacja: 15.11.2018 08:30
Kompromisy, które mają uszczęśliwić wszystkich, często nie zadowalają nikogo. W przypadku powstania Wolnego Miasta Gdańsk, kompromis przerodził się w beczkę prochu, która eksplodowała 1 września 1939 roku.  
Wolne Miasto Gdańsk, 1938
Wolne Miasto Gdańsk, 1938Foto: PAP/DPA

15 listopada 1920 roku zostało utworzone Wolne Miasto Gdańsk.

Dostęp do morza był bezsprzecznie jednym z najważniejszych warunków odbudowy Polski. Rzeczpospolita miała historyczne i etniczne prawa do Pomorza, nic zatem dziwnego, że nawet prezydent USA, Thomas Woodrow Wilson w trzynastym punkcie słynnego orędzia pokojowego ze stycznia 1918 roku, apelował o Polskę z "z wolnym dostępem do morza". Jedynym portem, który w tamtym czasie byłby w stanie realizować potrzeby polskiego handlu zagranicznego był Gdańsk, wówczas jeden z najistotniejszych portów bałtyckich. I tu pojawiał się problem.

O ile na Pomorzu sympatie pro-polskie były silne (przykładem działalność "króla Kaszubów" Antoniego Abrahama, czy wydawcy "Gazety Grudziądzkiej" Wiktora Kulerskiego), to sam Gdańsk i jego okolice były mocno zgermanizowane. Przewaga ludności niemieckiej nie wynikała tylko z polityki zaborczej – genezą sięga epoki średniowiecza, kiedy Gdańsk był miastem hanzeatyckim. Polacy stanowili około 10 proc. mieszkańców późniejszego Wolnego Miasta Gdańsk.

Gdyby Haller zajął Gdańsk

Sprzeczność niemieckich i polskich interesów była tak oczywista, że sprawa Gdańska wypłynęła już w pierwszym dniu obrad konferencji paryskiej, 18 stycznia 1919. Było to w dużej mierze zasługą wytężonej pracy Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, którzy już od trzech lat "lobbowali" – by użyć współczesnej nomenklatury – u liderów zachodnich mocarstw za przyłączeniem Gdańska do Polski. Sprawę Gdańska poruszył tego dnia marszałek Francji Ferdynand Foch, który zaproponował transport Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera drogą morską do Gdańska właśnie.

Co by się stało, gdyby Foch przeforsował swoją koncepcję? To pozostaje w sferze historii alternatywnej. "Kurier Warszawski" w 1919 roku nie miał złudzeń – Haller zająłby miasto, a zwycięskie mocarstwa uznałyby ten przejaw polityki faktów dokonanych ze strony Polski.

Balansowanie na krawędzi

Przedstawiciele pozostałych wielkich mocarstw wyczuli podstęp Focha i wstrzymali decyzję o przetransportowaniu hallerczyków drogą morską. Sprawa Gdańska pozostawała otwarta, choć z perspektywy Polskiej wszystko zdawało się zmierzać w dobrym kierunku.

22 stycznia 1919 roku delegacja Stanów Zjednoczonych upubliczniła tzw. "Tentative Report", przedstawiający propozycję powojennych granic Europy. Część dotycząca Polski kończyła się konkluzją, że Pomorze i Gdańsk powinny przypaść Rzeczpospolitej, gdyż "w wypadku Polski są to interesy życiowe, natomiast w wypadku Niemiec, pozostawiając na boku pruskie sentymenty, są one zupełnie drugorzędne". Stanowisko delegacji USA potwierdziła miedzymocarstwowa Komisja do Spraw Polskich. Memoranda Dmowskiego i Paderewskiego przekonywały kolejnych dyplomatów, a kaszubska delegacja z Romanem Abrahamem w Paryżu dawała żywy dowód istnienia polskiego pierwiastka na Pomorzu.

Gdy już wydawało się, że Gdańsk przypadnie Polsce, do gry włączył się premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George. Wierny żelaznej brytyjskiej zasadzie utrzymania balansu sił na kontynencie, premier dostrzegał w przekazaniu Polakom Pomorza zbyt duże wzmocnienie pozycji Francji względem Niemiec. Po bolszewickiej rewolucji w Rosji, Polska pretendowała do pozycji najbliższego sojusznika Francji.

Jak zepsuć naprawiając?

David Lloyd George skutecznie blokował polskie starania o Gdańsk, nawet wbrew opinii Brytyjczyków z Komisji do Spraw Polskich. Premier używał do tego celu przede wszystkim argumentu etnicznego: jeśli w granicach państwa polskiego znajdzie się na Pomorzu ok. 2 mln Niemców, to Niemcy prędzej czy później włączą te ziemie do swojego państwa siłą. 

"Moi panowie, jeśli damy Polsce Gdańsk, Niemcy nie podpiszą tego traktatu, a jeśli nie podpiszą, to cała nasza praca pójdzie na marne" - powiedział Lloyd George podczas jednego ze spotkań przywódców mocarstw. Miał rację o tyle, że na wieść o przyznaniu Polsce portu w Niemczech i w samym Gdańsku wybuchały protesty. Przedstawiciele mocarstw obawiali się, że wystąpienia mogą przerodzić się w polsko-niemiecki konflikt, a nawet w kolejną wojnę. Już wtedy nikt nie chciał umierać za Gdańsk.

W końcu Lloydowi George’owi udało się przekonać prezydenta Wilsona do idei Wolnego Miasta. Wilson był orędownikiem idei granic opartych na zasadach etnicznych, a nade wszystko pomysłodawcą i inicjatorem powstania Ligii Narodów. Brytyjski premier zaproponował, że Gdańsk będzie się znajdował pod bezpośrednim zarządem Ligii. To w końcu przekonało prezydenta USA. Traktat wersalski podpisany w 28 czerwca 1919 roku zawierał decyzję o powołaniu Wolnego Miasta Gdańsk.

Pod zarządem Ligii

Wolne Miasto Gdańsk nie było państwem w rozumieniu prawa międzynarodowego, choć posiadało własne godło, hymn i flagę. Obszar był zarządzany przez Wysokiego Komisarza Ligii i demokratycznie wybierany, jednoizbowy Senat. Istotną rolę pełnił Komisarz Generalny Rzeczpospolitej, który dbał o polskie interesy w Gdańsku.

Liga Narodów była gwarantem ustroju politycznego, terytorium i konstytucji Wolnego Miasta oraz organem rozstrzygającym spory między Gdańskiem a Polską. Gdańsk znajdował się w obszarze celnym Rzeczpospolitej. Polska miała też prawo prowadzić politykę międzynarodową w imieniu Wolnego Miasta.

Od utarczek do wojny

Idea współpracującego z Polską Wolnego Miasta rozbiła się o twardą rzeczywistość już w 1919 roku. Niemcy od początku okazywali jawne niezadowolenie z decyzji mocarstw Ententy. Ogólnikowe postanowienia traktatu wersalskiego pozwalały na swobodną interpretację stosunków polsko-gdańskich, co gdańszczanie chętnie wykorzystywali.

Spory toczyły się przez całe dwudziestolecie i dotyczyły właściwie wszystkiego: korzystania z portu przez polską Marynarkę Wojenną (czego eskalacją był tzw. kryzys gdański), statusu poczty, kwestionowania polskich praw do używania portu handlowego, liczebności niemieckiej milicji obywatelskiej i dyskryminacji polskich firm, problemów z przyznawaniem gdańskiego obywatelstwa Polakom. Stanowisko opanowanego przez Niemców Senatu Wolnego Miasta było dla każdego kolejnego rządu RP wygodne, jak kamień w bucie.

Gdańscy Niemcy nigdy nie pogodzili się z oderwaniem od ojczyzny, Polacy nigdy nie przestali uważać Gdańska za polskie okno na Bałtyk. Ostatecznie sprawa Wolnego Miasta Gdańska stała się jednym z głównych pretekstów do niemieckiej napaści na Polskę i rozpoczęcia II  wojny światowej. Publicysta Paweł Hulka-Laskowski, na miesiąc przed wybuchem wojny, pisał na łamach gdańskiego numeru "Wiadomości Literackich": "Niemcy wcale nie potrzebują Gdańska jako portu, bo takich Gdańsków mają więcej, niż im obecnie potrzeba. Niemcy starają się o Gdańsk tylko dlatego, aby zdławić Polskę. Gdańsk nie jest ostatnim żądaniem Niemiec hitlerowskich, jest to tylko jeden z kolejnych etapów na drodze podboju całej Europy".

Bartłomiej Makowski

(Korzystałem z książek Józefa Wójcickiego "Wolne Miasto Gdańsk" oraz Stanisława Mikosa "Wolne Miasto Gdańsk a Liga Narodów").

 

 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Westerplatte: zamiast 12 godzin walczyli 7 dni

Ostatnia aktualizacja: 07.09.2019 09:00
Siódmy dzień walk był dniem ostatecznym. 7 września 1939 zabrakło amunicji, a żołnierze byli skrajnie wyczerpani fizycznie. Major Henryk Sucharski podjął decyzję o kapitulacji. Zdawał sobie sprawę, że sytuacja w kraju jest trudna, a dalsza walka przyniosłaby tylko kolejne ofiary.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Gdańsk - miasto potrzebne Hitlerowi

Ostatnia aktualizacja: 15.11.2016 06:02
Sprawa Wolnego Miasta Gdańska stała się jednym z głównych powodów do niemieckiej napaści na Polskę i rozpoczęcia II wojny światowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wolne Miasto Gdańsk. Od II RP do III Rzeszy

Ostatnia aktualizacja: 05.01.2018 19:10
W połowie lat 30-tych ubiegłego wieku Gdańsk był miejscem odzwierciedlającym konflikty i napięcia nękające prawie całą współczesną Europę. Relacje źródłowe z tamtych lat pozwalają lepiej zrozumieć nastroje i pokazują złożoność sytuacji. 
rozwiń zwiń