more_horiz
Historia

"Na spotkanie ludziom z AK" - krok ku rehabilitacji żołnierzy Armii Krajowej

Ostatnia aktualizacja: 11.03.2019 07:00
- To wyzwoliło coś, co wisiało w powietrzu i było nieuniknione, tylko nam się udało to zrobić pierwszym - wspominał po latach na antenie Polskiego Radia Jan Olszewski, jeden z autorów odważnego artykułu, który w stalinowskiej Polsce ukazał się w tygodniku "Po prostu".
Audio
  • Jan Olszewski przypomniał okoliczności powstania w 1956 roku słynnego tekstu "Na spotkanie ludziom z AK", opublikowanego w tygodniku "Po Prostu", napisanego wspólnie z Jerzym Abroziewiczem i Walerym Namiodkiewiczem. (PR, 14.06.2011)
  • Jan Olszewski mówił o odzewie na artykuł "Na spotkanie ludziom z AK". (PR, 15.06.2011)
Jeden z autorów artykułu Na spotkanie ludziom z AK Jan Olszewski w 2009 roku.
Jeden z autorów artykułu "Na spotkanie ludziom z AK" Jan Olszewski w 2009 roku.Foto: Wikipedia/domena publiczna

11 marca 1956 roku na łamach "Po prostu" ukazał się tekst pt. "Na spotkanie ludziom z AK" autorstwa Jerzego Ambroziewicza, Walerego Namiotkiewicza i Jana Olszewskiego. Tekst na warunki ówczesnej Polski był bardzo odważny.

"Na spotkanie ludziom z AK"

Redakcja "Po Prostu" jako pierwsza po II wojnie światowej poruszyła sprawę Armii Krajowej i rozpoczęła dyskusję na temat rehabilitacji jej żołnierzy.

- Poruszenie kwestii Armii Krajowej czy Polskiego Państwa Podziemnego, bo ten temat przecież był znacznie szerszy, gnębiło nas niemal od początku. To był tekst, który przekraczał taką zwykłą granicę dopuszczalnej swobody zakreślonej dla tygodnika "Po prostu" - wspomniał Jan Olszewski w wywiadzie dla Polskiego Radia z 2011 roku.

W czasach stalinizmu jedyną oficjalnie istniejącą organizacją kombatancką był Związek Bojowników Walk o Wolność i Demokrację utworzony w 1949 roku, który był podporządkowany PZPR. ZBOWiD zrzeszał m.in. członków różnych organizacji komunistycznych walczących w czasie II wojny światowej. Z powodów politycznych nie byli do niego przyjmowani dawni żołnierze Armii Krajowej.

Przeszłość autorów artykułu była powiązana z AK. Niektórzy członkowie rodziny Jerzego Ambroziewicza należeli do Armii Krajowej. Matka Walerego Namiodkiewicza, która w czasie wojny prowadziła aptekę, współpracowała z konspiracją. Jan Olszewski był członkiem Szarych Szeregów.

Tekst artykułu został przygotowany jeszcze przed XX Zjazdem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, na którym sekretarz Nikita Chruszczow wygłosił referat potępiąjący kult jednostki i ujawniający zbrodnie okresu stalinowskiego.

Problemy z publikacją

Dziennikarze długo zastanawiali się nad tym, jak zgłosić temat przełożonym. Postanowili wykorzystać moment, kiedy jeden z redaktorów opublikował artykuł nawołujący młodzież do angażowania się w ideały socjalizmu.

- Wtedy spróbowaliśmy to napisać. Okazało się, że nie ma kłopotów z cenzurą, są tylko w redakcji - dodał Jan Olszewski. - Pierwszy opór był na poziomie działu krajowego w dziale, którego kierownikiem był Jerzy Urban. Prowadziłem z nim długą dyskusję, by opublikować ten tekst. Uderzająca była ignorancja. On miał wyobrażenie na temat akowskiej konspiracji jak z partyjnych czytanek.

Jakie jeszcze przeszkody z publikacją napotkali autorzy artykułu? Dowiedz się tego ze wspomnień Jana Olszewskiego.

Reakcje na artykuł

- Na ówczesne warunki ten tekst stawiał sprawę naprawdę jednoznacznie. Uważałem, że nie można było rezygnować ze sprawy. To rzeczywiście był jeden z najbardziej nabrzmiałych moralnie, psychologicznie, politycznie, problemów w Polsce - stwierdził po latach Jan Olszewski. - To wyzwoliło coś, co wisiało w powietrzu i było nieuniknione, tylko nam się udało to zrobić pierwszym. Okazało się wtedy, że natychmiast ukazały się inne teksty na ten temat. Miernikiem wagi tematy były listy do naszej redakcji i do innych pism.

Jak temat Armii Krajowej poruszyły inne gazety i prasa emigracyjna? Posłuchaj relacji Jana Olszewskiego z 15 czerwca 2011 roku.

- W rezultacie tego artykułu, to było już po XX zjeździe, zaczęli zgłaszać się do redakcji ludzie wychodzący z więzień, którzy opowiadali swoje historie. To były rzeczy, które dopóki do mnie nie dotarły, nie mieściły się w głowie. Mieliśmy do czynienia z systemem absolutnie zbrodniczym - skomentował Jan Olszewski.

Historia tygodnika "Po prostu"

Pierwszy numer gazety ukazał się w 1947 roku. Była oficjalnym organem prasowym Związku Młodzieży Polskiej. W rękach władz pismo było narzędziem służącym do ideologicznej indoktrynacji studentów. W 1955 roku gazeta zmieniła swój charakter. Na jej łamach zaczęto poruszać problemy dotyczące codziennych problemów życia studenckiego. Redakcja nie bała się sięgać po trudne tematy, o których nie pisano w PRL, jak np. prowadzenie kursów marksizmu-leninizmu na uczelniach wyższych czy wzrost przestępczości wśród młodzieży.

W 1956 roku, po trudnych latach stalinizmu, początkowo mało znany tytuł prasowy, zaczął rozchodzić się w setkach tysięcy egzemplarzy. Pismo znalazło czytelników z różnych grup społecznych.

seb


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Po prostu" zamknięte za niewiarę w socjalizm

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2013 07:00
Pismo "Po prostu” stało się symbolem odwilży po dojściu Władysława Gomułki do władzy w październiku 1956 r. Towarzysz Wiesław szybko jednak wycofał się ze swych liberalnych obietnic. Popularny tygodnik został zamknięty, a protestujących przeciwko tej decyzji studentów brutalnie rozgoniła milicja obywatelska.
rozwiń zwiń

Czytaj także

XX Zjazd KPZR i tajny referat Chruszczowa

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2019 06:03
Przemówienie, które I Sekretarz KC KPZR Nikita Chruszczow wygłosił w nocy z 24 na 25 lutego 1956, miało otworzyć delegatom oczy na poczynania Józefa Stalina.
rozwiń zwiń