more_horiz
Wiadomości

Apel Polski do Niemiec ws. patriotów. Ekspert z Kijowa: gdy ujrzałem tę informację, aż twarz mi się rozjaśniła

Ostatnia aktualizacja: 24.11.2022 05:43
- Gdy przeczytałem o propozycji polskiego ministerstwa obrony, skierowanej do Niemiec, by zestawy rakietowe Patriot przekazano Ukrainie, aż uśmiech pojawił mi się na twarzy. To bardzo mądra propozycja i ważny apel - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Ołeksandr Musijenko, ekspert ukraińskiego Centrum Badań Wojskowo-Prawnych. 
Polska wnioskuje, by Niemcy przekazały zestawy Patriot Ukrainie
Polska wnioskuje, by Niemcy przekazały zestawy Patriot UkrainieFoto: PAP/EPA/DPA

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zaproponował Berlinowi, by oferowane Polsce przez Niemcy baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie. "To pozwoli uchronić Ukrainę" przed kolejnymi ofiarami i blackoutem i zwiększy bezpieczeństwo przy naszej wschodniej granicy" - napisał szef MON na Twitterze.

- Gdy przeczytałem o tym na portalu Polskiego Radia, po całodniowych ostrzałach, aż się uśmiechnąłem, bardzo się ucieszyłem - przekazał nam Ołeksandr Musijenko, ekspert ukraińskiego Centrum Badań Wojskowo-Prawnych.

Jak relacjonował, w Kijowie z powodu ostrzałów nie ma dostaw prądu, wody. Problemy z dostawami energii w wyniku zmasowanego ostrzału Rosji mają miliony Ukraińców. Są też problemy z komunikacją.

- Są ostrzeżenia, iż niebawem może nastąpić kolejny zmasowany ostrzał Ukrainy. Przygotowujemy się na to - dodał nasz rozmówca.

Więcej w rozmowie.  

***

PolskieRadio24.pl: Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany ostrzał Ukrainy. Są zabici i ranni. Celem znów była infrastruktura energetyczna. Co dzieje się teraz na Ukrainie, jak wygląda sytuacja?

Ołeksandr Musijenko, ekspert ukraińskiego Centrum Badań Wojskowo-Prawnych: Nie ma prądu, wody, energii, ciepła, oświetlenia.  Podczas pierwszej fazy ostrzału wystrzelono około 70 rakiet, przy czym nasze siły zbrojne zestrzeliły około 50 z nich.  Niemniej jednak około 20 rakiet trafiło w cel. Mamy problemy nie tylko w centrum, w Kijowie, Zaporożu, Charkowie, ale też w Chmielnickim, we Lwowie, Tarnopolu. Również Mołdawia jest w trudnej sytuacji, dlatego że ten kraj pobierał od nas energię elektryczną.

Jest trudno, ale nasze służby ratownicze pracują nad naprawą infrastruktury.

Czytaj także:

Większość mieszkańców Ukrainy została pozbawiona prądu.

To prawda. W Kijowie 70 procent miasta wieczorem nie miało wciąż oświetlenia. W wielu miejscach działał jednak internet.

Widzimy, że Rosja nie zatrzymuje się, popełniając kolejne akty agresji. I są ostrzeżenia, iż niebawem może nastąpić kolejny zmasowany ostrzał Ukrainy. Przygotowujemy się na to.

Moskwa walczy zatem coraz zacieklej z ludnością cywilną. Niszczy infrastrukturę. Nie chce zmierzyć się na polu bitwy, ale bombarduje cywilów, wystrzeliwuje rakiety przeciwko zwykłym ludziom, popełniając tym samym zbrodnie.

Widzimy, że systemy rakietowe ziemia-powietrze NASAMS i IRIS spełniają swoją rolę, pomagają nam się chronić. Gdyby jednak było ich więcej, byłoby bardzo dobrze. Moglibyśmy skuteczniej się bronić.

Jak mówił Pan wcześniej, Rosja chce spowodować kryzys humanitarny, ucieka się do ludobójczych działań, pozbawiając miliony osób wody, ciepła i prądu w przededniu zimy. Jakiej pomocy oczekuje Ukraina - jak rozumiem, przede wszystkim uzbrojenia?

Najważniejsza dla nas obecnie jest pomoc w zakresie uzbrojenia, nie w postaci generatorów, choć i one są bardzo potrzebne. Dziękujemy za nie, jednak gdybyśmy mieli więcej zestawów przeciwrakietowych, moglibyśmy chronić naszą infrastrukturę. Trzeba działać prewencyjnie, oddalać możliwe ryzyka i zagrożenia.

Na portalu Polskiego Radia przeczytałem o propozycji ministerstwa obrony, skierowanej do Niemiec, by rakiety Patriot przekazano Ukrainie. Gdy ją zobaczyłem, bardzo się ucieszyłem. Biję brawo, witam taką propozycję z entuzjazmem.  Gdy przeczytałem o tym po rosyjskich ostrzałach, aż się twarz mi się rozjaśniła uśmiechem. 

To bardzo ważna propozycja. Istotne jest, że nie tylko Ukraina prosi o wsparcie, o ochronę przeciwrakietową. My mówimy o tym stale. Bardzo ważne, że apelują o to także nasi najbliżsi sąsiedzi i przyjaciele. Polacy właściwie podchodzą do tej kwestii: mają rację: bo i Niemcy, i wszyscy w Unii Europejskiej muszą zrozumieć, że rakiety spadają na terytorium Ukrainy, i tutaj właśnie jest potrzebna ochrona, a nie w Berlinie czy Dreźnie.

To tutaj, na Ukrainie, trzeba przeciwstawiać się zagrożeniu. Takie podejście jest kluczowe.

Oby uzbrojenie faktycznie zostało przekazane, oby Niemcy zdecydowały się wesprzeć Ukrainę.

Zestawy przeciwrakietowe są nam bardzo potrzebne. Niebo wolne od rakiet to także gwarancja bezpieczeństwa dla Niemiec, dla Polski.

Dzisiaj bitwa o Europę ma miejsce na terytorium Ukrainy. Bardzo ważne, by Niemcy podjęły decyzję o przekazaniu patriotów Ukrainie. Zobaczymy, co zrobią. Obecnie jednak apel Polski napawa nas dużym optymizmem.

Rosja została uznana przez Parlament Europejski za państwo sponsorujące terroryzm. To bardzo trafna diagnoza, ale wciąż nie idą za tym odpowiednie działania, nie znaleziono sposobów zatrzymania agresji tego państwa terrorysty.

Gdy Parlament Europejski uchwalił rezolucję, Rosja potwierdziła słuszność tej oceny, przeprowadzając masowy ostrzał Ukrainy. Moskwa coraz częściej pokazuje światu swoje prawdziwe oblicze: terrorystyczną naturę.

Trzeba przeciwdziałać jej agresji. Ważne jest, by nie tylko diagnozowano, że to "państwo terrorystyczne", ale także by zdecydowano, jakie działania podjąć. To apel do wszystkich parlamentów i państw europejskich.

W związku z tym powinno się wprowadzić kolejne sankcje, wzmocnić dla Ukrainy. Gdyż jeśli mamy do czynienia z terroryzmem - trzeba go zwalczać.

Rosja musi rozumieć, że oświadczenia Zachodu to nie tylko puste deklaracje, ale pójdą za nimi czyny.

Coraz częściej, gdy patrzeć na wojnę Ukrainy przeciwko Rosji, przychodzą na myśl stare sagi i legendy o walce dobra ze złem. Zło, które niesie ze sobą Rosja, trzeba zatrzymać.

Mamy szansę, by pokonać zło. Jeśli nie zrobimy tego teraz, damy Rosji wytchnienie - to zło będzie się odradzać. Jeśli Moskwa nie porzuci swoich imperialistycznych celów, polityki agresji, to zaatakuje kolejne państwa, będą kolejne wojny, może i większe niż teraz.

Rozumieją to Ukraina, Polska, państwa bałtyckie… Jednak nie pojmują tego prawdopodobnie Francja, Niemcy, niektóre inne państwa. Musimy im wyjaśniać, jaka jest natura Rosji. To nie zawsze proste, ale trzeba nad tym pracować.

W niedawnym wywiadzie były premier Borys Johnson, relacjonując co działo przed wybuchem wojny przekazał, że według niemieckich polityków najlepiej byłoby, gdyby Ukraina szybko się poddała. To bardzo nieprzyjemne.

Teraz Niemcy mają szansę na poprawę, zmianę podejścia i wejście na właściwą ścieżkę - wsparcie jej w obliczu ostrzałów rakietowych Rosji, o co apeluje Polska. Trzeba jednak zauważyć, że zmiana mentalności zajmie najpewniej trochę czasu. Berlin modyfikuje swoją postawę wobec Ukrainy i Rosji jedynie pod presją.

Niemcy zmieniają się tylko pod presją opinii publicznej, społeczeństwa, a także postawy Ukrainy, która do tej pory walczy i się nie poddaje.

***

>>> INWAZJA ROSJI NA UKRAINĘ - zobacz serwis specjalny <<<

***

Rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

Zobacz także

Zobacz także