Dziki wdzierają się do miast. "Jest ich coraz więcej"

Według Wacława Matyska, rzecznika prasowego Polskiego Związku Łowieckiego w miastach żyje coraz więcej dzików - w Warszawie około 3 tys., w Łodzi około 2 tys. Jego zdaniem, za taki stan rzeczy odpowiadają mieszkańcy, którzy stwarzają w pobliżu swoich domów dogodne żerowiska. Wskazał, dlaczego nie powinno tak być.

2026-01-21, 16:42

Dziki wdzierają się do miast. "Jest ich coraz więcej"
Dziki w mieście. Foto: MAREK KUDELSKI/AGENCJA SE/East News

Dziki w polskich miastach. "Wzrasta liczba interwencji"

W środę, 21 stycznia, podczas konferencji prasowej Wacław Matysek poinformował, że dziki coraz częściej pojawiają się w polskich miastach, a ich obecność przestaje dziwić mieszkańców.

- Już niemal nikogo nie dziwią dziki na skwerach, na placach zabaw, choć tak nie powinno być. Dziki nie powinny przebywać w miastach. W samej Warszawie populacja dzików już jest szacowana na ponad 3 tys. sztuk, a w Łodzi - blisko 2 tys. Wzrasta też liczba interwencji. Cztery lata temu w Warszawie było rocznie 2,5 tys. zgłoszeń, a w zeszłym roku już ponad 8 tys. - powiedział.

Szukają schronienia i jedzenia

Dziki w miastach mogą znaleźć schronienie i jedzenie, które, zazwyczaj nieświadomie, zostawiają im ludzie. Nie powinno tak być, ponieważ obecność dzików może stwarzać zagrożenie dla ludzi i zwierząt domowych.

Dowodem na to może być chociażby przypadek, kiedy w 2025 roku w Warszawie dziki zaatakowały kobietę spacerującą z psem. Również w ubiegłym roku w Bielsku-Białej kobieta w ciąży została poturbowana przez te dzikie zwierzęta. 

Jak ograniczyć ryzyko niebezpieczeństwa?

Rzecznik prasowy zaznaczył, że, aby ograniczyć ryzyko niebezpiecznych sytuacji, należy przestrzegać podstawowych zasad: nie dokarmiać dzików i nie zbliżać się do nich.

- Najważniejsze jest niedokarmianie tych zwierząt i niezostawianie im pokarmu. Kiedy kosimy trawniki, wyrzucajmy trawę do szczelnie zamykanych kubłów. Nie róbmy kompostowników pod płotem, bo one bardzo szybko ściągają dziki zwabione pędrakami i dżdżownicami. To dla nich doskonała "stołówka". - wskazuje.

- Miejskie dziki zazwyczaj nie reagują na obecność ludzi w pobliżu, ale nie daj Boże, że np. warchlak kwiknął - wówczas zaniepokojona locha może zaatakować. Obowiązkowo wyprowadzajmy nasze psy na smyczy i nie pozwalajmy im podbiegać do dzików, bo to może je sprowokować do reakcji. W miejscach, gdzie można spodziewać się dzików, rozglądajmy się. A jeśli się pojawią, przejdźmy na drugą stronę - dodaje.

Czytaj także:

Źródło: portalsamorzadowy.pl/tvn24.pl/katowice.tvp.pl

Polecane

Wróć do strony głównej