more_horiz
Historia

Ksiądz Jakub Falkowski, pierwszy nauczyciel dzieci niesłyszących na ziemiach polskich

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2022 05:40
W 1817 roku powstał Instytut Głuchoniemych w Warszawie. Jego założycielem był ksiądz Jakub Falkowski, pierwszy nauczyciel dzieci niesłyszących na ziemiach polskich. Siedzibą instytutu był Pałac Kazimierzowski w Warszawie, kiedyś gmach Szkoły Rycerskiej, a obecnie siedziba rektoratu na terenie kampusu centralnego Uniwersytetu Warszawskiego. Ksiądz Falkowski urodził się w 29 kwietnia 1775 Budlewie w okolicach Bielska Podlaskiego.
Popiersie ks. Jakuba Falkowskiego w Instytucie Głuchoniemych w Warszawie
Popiersie ks. Jakuba Falkowskiego w Instytucie Głuchoniemych w WarszawieFoto: Wlodzimierz Wasyluk/Forum

Dyrektor Instytutu Głuchoniemych (2007) Tadeusz Adamiec wspominał, że początkowo była to mała szkółka, która mieściła się w dwóch salach oficyny Pałacu Kazimierzowskiego. - Było dwóch nauczycieli, pięciu uczniów i dwa pokoje, ot cały instytut - mówił.

Patron – ksiądz Jakub Falkowski – swoje życie ściśle związał z edukacją i wychowaniem dzieci i młodzieży z wadą słuchu w XIX w. Sam uczył się od najlepszych w Europie (w Lipsku, Berlinie i Wiedniu). Po wielu staraniach i dzięki hojności darczyńców 23 października 1817 r. otworzył pierwszą na ziemiach polskich szkołę z internatem dla osób niesłyszących.

Widok ogólny Instytutu Głuchoniemych w Warszawie, 1892. Źr. Wikipedia/domena publiczna Widok ogólny Instytutu Głuchoniemych w Warszawie, 1892. Źr. Wikipedia/domena publiczna

Dzieci upośledzone przez naturę były na marginesie społeczeństwa

Jakub Falkowski jako ksiądz był nauczycielem kolejno w szkołach: w Łomży, Drohiczynie i Szczuczynie, gdzie poznał głuchoniemego siedmioletniego chłopca – Piotra Gąsowskiego. Zdarzenie to wywarło na pedagogu duże wrażenie i pokazało ogrom wykluczenia dzieci i młodzieży z wadami słuchu. Szczególnie w tamtych czasach młodzi ludzie, którzy nie mieli możliwości werbalnego porozumiewania się z otoczeniem, skazani byli na marną wegetację pracowników fizycznych, bez możliwości jakiegokolwiek kształcenia się. Pod wpływem tego spotkania ksiądz zainteresował się kształceniem głuchych. W latach 1803–1804 studiował pedagogikę głuchych w Lipsku.

Po powrocie, rozwijając niemiecką metodę Heinekego, nauczył swego podopiecznego "czytać z ruchu ust". Swoje wyniki nauczania przedstawił w 1809 w Towarzystwie Przyjaciół Nauk. Szkoła przeniosła się w 1827 roku do obecnej siedziby przy placu Trzech Krzyży wybudowanej przez księdza Falkowskiego z darowizn i z jego własnych funduszy. - Z czasem Instytut został rozbudowany, przybyło piętro i kiedyś byliśmy na peryferiach miasta, a teraz jesteśmy w centrum - mówił Tadeusz Adamiec w Polskim Radiu. W 1983 roku instytutowi nadano imię Jakuba Falkowskiego, a w 2002 roku przed instytutem został odsłonięty i poświęcony pomnik założyciela, księdza Jakuba Falkowskiego. Autorami tego pomnika są niesłyszący i słyszący artyści, a przed pomnikiem zawsze pali się znicz.


Posłuchaj
18:11 190 lat instytutu głuchoniemych.mp3 Tadeusz Adamiec i Danuta Baran o historii i działalności Instytutu Głuchoniemych w audycji autorstwa Marty Wieczorkiewicz (PR, 26.11.2007)

 

Poświęcenie pomnika ks. Falkowskiego, w ogrodzie Instytutu głuchoniemych i ociemniałych w Warszawie.  Rok 1875. Źr. Tygodnik Illustrowany/Wikipedia/domena publiczna Poświęcenie popiersia ks. Falkowskiego, w ogrodzie Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie. Rok 1875. Źr. Tygodnik Illustrowany/Wikipedia/domena publiczna

Instytut świadectwem nowożytnej pedagogiki

Ważny jest też rok 1842 - to wtedy przy Instytucie powstała Szkoła dla Niewidomych i wówczas mówiło się o Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych. Placówka, oprócz bezpośredniego kształcenia młodych ludzi zajmowała się też pracami naukowymi i próbą klasyfikacji różnych sposobów komunikacji z głuchoniemymi. Efektem tego było wydanie w 1879 roku, przez ks. Teofila Jagodzińskiego i ks. Józefa Hollaka pracy naukowej pt. "Słownik mimiczny dla głuchoniemych i osób z nimi styczność mających".

W 1831 roku ksiądz Falkowski został proboszczem parafii św. Aleksandra, a kościół pod jego wezwaniem mieści się również przy placu Trzech Krzyży naprzeciwko Instytutu. - W kościele do dziś odprawiane są msze dla osób głuchoniemych - mówił Tadeusz Adamiec. Piotr Matywiecki, poeta, krytyk, eseista, wskazał, że Instytut to wspaniały zabytek życia społecznego Polaków. - Jest to też zabytek rodzącej się nowożytnej pedagogiki, która na początku XIX wieku zaczęła rozwijać idee wychowywania ludzi przez pracę i nie zaniedbywania tych dzieci, które zostały w jakiś sposób pokrzywdzone przez naturę - mówił.


Posłuchaj
15:20 piotr matywiecki cz_4.mp3 Piotr Matywiecki o kościele św. Aleksandra i Instytucie Głuchoniemych w audycji "Zapiski ze współczesności" autorstwa Iwony Smolki (PR, 8.05.1997)
W Warszawskim Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych. Rok 1888. W Warszawskim Instytucie Głuchoniemych i Ociemniałych. Rok 1888. Źr. Wikipedia/domena publiczna

Szkoła nie przerwała działalności także w okresie rusyfikacji, a jej dyrektorami byli wtedy Rosjanie. Po odzyskaniu niepodległości władze państwowe były żywo zainteresowanie działaniem Instytutu i szkoły. W latach 1930 i 1931 Instytut odwiedzał sam Marszałek Józef Piłsudski. Zainteresowanie to owocuje w 1934 roku, kiedy przy Instytucie otworzono pierwszą w Polsce zawodową szkołę dla niesłyszących.

Szkoły i Instytutu nie zniszczyła nawet II wojna światowa. Niestety, 26 października Niemcy podpalili Instytut, którego odbudowa trwała po wojnie do 1948 roku. Nie przeszkodziło to jednak, w niecałkowicie spalonej budowli, rozpocząć naukę już od lutego 1945 roku.

Państwowy Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie, widok zewnętrzny budynku instytutu przed wojną, NAC Państwowy Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych w Warszawie, widok zewnętrzny budynku instytutu przed wojną. Źr. NAC

Historyczna nazwa Instytutu często budzi opór

W roku 1962 przeniesiono dzieci niewidome do Lasek pod Warszawą, a Instytut wrócił do swojej dawnej nazwy. Dyrektor Adamiec zwrócił uwagę, że nazwa Instytutu jest historyczna, ale źle się kojarzy - Instytut Głucho-niemych. - Nie chcemy się z nazwy wycofywać, ale często ma ona złe konotacje szczególnie w pewnych środowiskach, jako ci, którzy nie mówią i porozumiewają się nieco inaczej - podkreślał.

Wicedyrektor Danuta Baran zaznaczyła, że nazwa powoduje czasami opór przed przyprowadzaniem dzieci do placówki. - Że my będziemy trzymać dzieci nieme - mówiła. Wskazała, że jest całkiem inaczej, a wszyscy, którzy przełamali opór po pewnym czasie są zadowoleni. Ośrodek zapewnia edukację przedszkolną, podstawową, gimnazjalną i ponadgimnazjalną, a także nauczanie indywidualne. - Wychowankowie korzystają z opieki logopedycznej, psychologicznej i pedagogicznej. Dla rodziców dzieci niesłyszących organizowane są kursy polskiego języka migowego - mówiła.

ag