Cytat dnia. Franz Kafka: powinno się czytać tylko takie książki, które...
Poglądy Franza Kafki na literaturę kształtowały się już w czasach jego młodości. Jako 20-latek w jednym z listów przedstawił dość radykalne zdanie na temat książek. Echo tej refleksji można odnaleźć w bezkompromisowej treści późniejszych arcydzieł pisarza.
2026-04-25, 07:44
Przyjaciel Franza Kafki
Franz Kafka (1883-1924) prowadził ożywioną korespondencję z rodziną i przyjaciółmi co najmniej od 1900 roku (od tej daty zaczyna się zbiór zachowanych listów pisarza). W tamtym czasie kończył praską szkołę średnią Altstädter Deutsches Gymnasium i rozpoczynał studia na Uniwersytet Karola-Ferdynanda w Pradze.
Jednym z największych przyjaciół Kafki był wtedy jego kolega z klasy gimnazjalnej Oskar Pollak (1883-1915), przyszły historyk sztuki, w 1915 roku zmarły przedwcześnie na froncie Wielkiej Wojny. Pollak był osobą, w której poszukujący mądrości nastolatek odnalazł mentora i partnera do rozmów.
Zachowało się 13 listów Franza Kafki do Oskara Pollaka (w całości lub jako fragment). Ich treść zdradza wysoki poziom intelektualny relacji łączącej młodzieńców. Kafka snuje w tych tekstach mniej i bardziej poetyckie rozważania o wyborach życiowych, o charakterach obu przyjaciół, a także o czytanych lekturach i o znaczeniu literatury.
Zdaniem niektórych biografów ton niektórych z listów sugeruje (choć niejednoznacznie), że mężczyzn łączyło być może coś więcej niż przyjaźń. Trudno jednak ocenić, jaki charakter mogła mieć ewentualna homoerotyczna relacja, bo nie znamy ani jednej odpowiedzi Pollaka ani innych dokumentów mogących wyjaśnić tę kwestię.
"Książka musi być siekierą"
27 stycznia 1904 roku Franz Kafka pisał z Pragi do przyjaciela, który w tamtym czasie mieszkał w oddalonym o sto kilometrów Ždírecu, gdzie objął posadę korepetytora:
"Uważam, że powinno się w ogóle czytać tylko takie książki, które człowieka gryzą i dźgają. Gdy książka, którą czytamy, nie budzi nas uderzeniem pięści w łeb, to po cóż ją czytamy? (...) Potrzebujemy (...) książek działających na nas jak bardzo bolesne nieszczęście, jak śmierć kogoś, kto był nam droższy niż my sami, jak gdybyśmy zostali porzuceni głęboko w lesie, z dala od ludzi, jak samobójstwo. Książka musi być siekierą na zamarznięte morze w naszym wnętrzu".
Pod piórem przyszłego autora powieści "Ameryka", "Zamek" i "Proces", a także takich opowiadań, jak "Wyrok", "Kolonia karna" i "Przemiana" tak radykalny sąd na temat roli książek może wydawać się proroczy. Można powiedzieć, że zaledwie 20-letni Kafka zawarł w tych słowach - przynajmniej częściowo - swój program literacki.
Bez happy endu
Wśród jego najważniejszych dzieł próżno szukać takiego ze szczęśliwym zakończeniem. Czytelnik nie znajdzie tam ukojenia ani potwierdzenia naiwnych złudzeń dotyczących szlachetnej natury człowieka czy wszechświata.
Swoim chłodnym, precyzyjnym stylem Franz Kafka brutalnie odbiera nadzieję na to, że człowiek może się uwolnić z więzienia własnego ciała, z okowów presji społeczeństwa czy z chaosu przyrody. Bezlitośnie podkreśla w swej prozie, że nigdy nie uda się nam pojąć tego, kim jesteśmy i co się z nami dzieje, a wszystkie próby uporządkowania rzeczywistości przyniosą jedynie cierpienie. I tacy właśnie - pełni bólu, frustracji i zawiedzionych oczekiwań - umrzemy.
Tak właśnie "gryzie i dźga" czytelników Franz Kafka, dziś uważany za jednego z największych pisarzy XX wieku, a w chwili przedwczesnej śmierci przekonany o artystycznej porażce. To znaczący epilog tego "bolesnego nieszczęścia": umierając na gruźlicę krtani na miesiąc przed 41. urodzinami, Kafka powierzył swe rękopisy przyjacielowi Maksowi Brodowi z żądaniem, by ten spalił papiery.
Brod nie wypełnił testamentu pisarza i tylko dlatego znamy dziś większość najważniejszych dzieł Franza Kafki.
Franz Kafka na fotografii z 1906 roku. Fot. Sigismund Jacobi (1860-1935)/Wikimedia/domena publiczna Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski