more_horiz
Historia

Okna na świat II RP. Dokąd latały polskie samoloty, dokąd pływały polskie transatlantyki? [INFOGRAFIKA]

Ostatnia aktualizacja: 11.11.2022 05:46
"Granice polskości zakreśli zasięg polskich samolotów" – to hasło przedwojennego LOT-u obrazuje doskonale, że połączenia lotnicze (a także oceaniczne) z Polski postrzegano w odrodzonej Niepodległej nie tylko w kategoriach prestiżu, ale także racji stanu.  
MS Batory fot.NAC
MS Batory fot.NACFoto: NAC

Okna na świat II RP
Lataj z LOT-em

W 1928 roku znacjonalizowano rynek połączeń lotniczych w Polsce. W ich miejsce powołano Linie Lotnicze LOT. Flota złożona z ponad 20 maszyn zaczęła obsługiwać sieć połączeń krajowych i zagranicznych. Choć latanie LOT-em nie należało do najtańszych (cena biletu z Warszawy do Krakowa odpowiadała miesięcznej pensji nauczyciela), to przedsiębiorstwo sukcesywnie powiększało zasięg i liczbę miejsc, w które można było polecieć samolotami polskich linii. W 1939 roku sieć połączeń lotniczych LOT-u wynosiła ponad 10 tys. km i obejmowała 15 krajów. Na 1940 rok planowano otwarcie linii transatlantyckiej. Plany te pokrzyżował wybuch wojny.

Polskie transatlantyki

W 1930 roku powstało (przy początkowym współudziale Duńczyków) Polskie Transatlantyckie Towarzystwo Okrętowe. Jego celem była obsługa linii transatlantyckich. Pierwsza z nich prowadziła przez Kopenhagę, kanadyjski Halifax aż do Nowego Yorku. Początkowo obsługiwały ją trzy jednostki – „Polonia”, „Kościuszko” i „Pułaski”. Połączenie ze Stanami i Kanadą miało nie tylko przyciągnąć do korzystania z polskich połączeń setki emigrantów, ale też zapewnić łączność z Polonią z USA i Kanady.

Drugie połączenie uruchomiono w 1933 roku. Polski armator wykorzystał dużą emigrację polskich Żydów do Palestyny. W celu obsługi tego wychodźstwa PTTO (przemianowane wkrótce na Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe) uruchomiło specjalną linię do palestyńskich portów Hajfa i Jafa. Linia rozpoczynała się w rumuńskim porcie Konstanca, z którym PKP utworzyły specjalne połączenie.

Trzecim połączeniem była tzw. Linia południowoamerykańska, która łączyła z kolei Gdynię m.in. z Rio de Janeiro i Buenos Aires. Jej celem była obsługa polskiego wychodźstwa do Ameryki Południowej. Utrzymanie linii wiązało się nie tylko z doraźną obsługą połączeń, ale było także narzędziem realizacji planów kolonialnych II RP, które zakładały wykup ziem w Ameryce Południowej. O tym, jak istotna była obsługa tej linii świadczy to, że na jej potrzeby zakupiono przed wojną dwa drobnicowce, które miały przewozić towary z Polski do Ameryki Południowej.